Imie: Daegurth
Planeta: Vegeta
Strona: Buntownik
Historia: Urodziłem się na planecie Vegeta, wśród innych saiyanów. Nie zostałem tam jednak przez nikogo przyjęty - Każdy uważał mnie za osobe słabą, nie wartą czasu, gdyż w odróżnieniu od innych nie lubiałem walczyć dla zabawy. W wieku 6 lat rozpocząłem samotne treningi i stałem się całkowitym outsiderem indywidualistą. Do rodzinnego miasta wracałem mało kiedy, raz na tydzień, czasem na dwa tygodnie. Ojciec Mnie nie lubiał, Ja zresztą też za nim nie przepadałem. Matka za to bardzo starannie mnie wychowała i to właśnie dla niej wciąż uczęszczałem do miasta. W wieku 8 lat stoczyłem swój pierwszy prawdziwy pojedynek. Była to walka z miastowym faworytem. Niestety dostałem niezły łomot. Nie przeszkadzało Mi to - pocieszałem się, że przynajmniej jestem mądrzejszy od tego ścierwa z miasta i się nie myliłem. Od momentu przegranej mój trening stał się bardzo intensywny, można powiedzieć szalony. Często byłem bliski śmierci przez moją nieuwage, bądź zmęczenie. Później jednak zacząłęm się przyzwyczajać to tak znacznego wysiłku. Tak minęło kolejne 5 lat. Byłem w wieku 13 lat i od tego wieku zacząłem nosić płaszcz zakrywający całego mnie - wszystkie blizny na twarzy po licznych treningach, wszystkie siniaki na wszelkich możliwych organach. Zakrywałem też Swą twarz, by nie zostać rozpoznanym. Pare razy uratowało Mi to skóre. Nauczyłem się nieźle blefować, jednak nie często to robiłem. Czułem czasem wielką radość strasząc silniejszych od siebie, ale wtedy przypominałem sobie jak ja się czułęm... I natychmiast przestawałem. W wieku lat 14 zacząłem uczyć się elektroniki. Często wyporzyczałem różne księgi, bądź podkradałem szkice różnych projektów. Szybko zorientowałem się o co chodzi w technice i w ciągu roku potrafiłem sam konstruować proste i średnio zaawansowane urządzenia.. Po przekroczeniu lat 15 każdy chłopak w mieście brał udział w turnieju. Ja jednak nie chciałem brać udziału w bezużytecznych turniejach, za co zostałem kompletnie wydalony z miasta. Przed odejściem dałem mojej matce własnej roboty komunikator(coś w stylu Scoutera). Ojciec - co dziwne - spojrzał na mnie i przeprosił, jednak było już za późno... Tak więc odszedłem z mojej wioski i zamieszkałem nad niedużym wodospadem. Często bawiłem się z urządzeniami elektronicznymi - czasem fiskiem nawet eksplodowały. Tak w wieku 16 lat rozpoczynam swoją "Walke do końca"
Additional Informations:
Włosy: Powiedzmy długie(coś jak trunks), tylko czerwone. Jeden z obiektów wyśmiewań na planecie, bo wszyscy inni mieli czarne włosy stojące do góry, a ja nie
Ubranie:

Zbroja Saiyana, a na niej płaszcz z kapturem, buty od zbroi - białe, Scouter - niebieskie

Czarne spodnie, biały metalowy pas, czarna koszula z własnym imieniem wypisanym na prawej piersi, buty od saiyańskiej zbroi - białe

Zbroja Saiyana z naramiennikami wyglądającymi jak królewskie, scouter - niebieski, buty od zbroi - białe
Kolor oczu: Niebieski - głęboki, jakby pusty
Techniki(jeśli można): Instant Transmission, Final Flash, Big Bang Attack, Life Death Ball*, Energy Shield, później Final Shine, Fusion Dance
*Life Death Ball - Śmiertelna technika, prawie napewno zabija. Trzeba złożyć ręce na piersiach(jak Gotenks kiedy robił duszki kamikadze) i wyciągnąć z nich dwie kule. W jednej ręce całkowicie białą, a w drugiej czarną. Unieść ręce do góry połączyć kule, a potem samemu wlecieć w powstałą kule. Postać znika(umiera), a kula na pewno trafia w przeciwnika. Jest samonaprowadzająca i nie wybucha po zetknięciu z czymś, tylko wlatuje w cel(gdyby się czymś zasłonił, to kula przez to normalnie przelatuje nie powodując szkód)