[FanFick] Saiyan Power Forces

Jeśli stworzyłeś coś ciekawego i chcesz się tym podzielić, zamieść swoją pracę w tym dziale.

Moderator: Moderatorzy

ODPOWIEDZ

Czy podoba Ci się Mój FanFick?

Tak, cały jest fajny!
23
66%
Poszczególne odcinki(odpowiedź w poście)
1
3%
Nie, coś Mnie wogóle do niego nie ciągnie...
0
Brak głosów
Nie czytałem
8
23%
Jest beznadziejnie beznadziejny! Po co wogóle go piszesz!?!
3
9%
 
Liczba głosów: 35

Awatar użytkownika
Dae
Zasłużony
Posty: 1200
Rejestracja: śr gru 22, 2004 1:26 pm
Lokalizacja: Bukowno

Post autor: Dae »

Bart pisze:czyli już chyba mamy kogoś z kim sie będziemy tłuc w późniejszych odcinkach :mrgreen:
No, no, powiem tyle, że to kolega, który się zapisał ^^ A co będzie z jego postacią to zobaczycie(zresztą On też, chociaż patrząc na własną postać, o której pisał info, może zgadywać ^^)

Zapowiedź nast odcinka:

Bobercik zmienia trase lotu, bo musi naprawić statek. Towarzysze spotkali też dość przyjaznego saiyana, który do nich dołączył. Z planety jednak szybko odlecieli, bo chcieli dotrzec do upragnionej planety, by dowiedzieć się czym jest tajemnicze urządzenie, jednak ktoś chce im pokrzyżować plany...
Obrazek

Obrazek
Dołącz do gry! Naruto-Arena.com

Obrazek

http://www.daegurth.blog.onet.pl

Słowo "siła" ma wiele znaczeń.
Awatar użytkownika
Kris
Avanger
Posty: 2254
Rejestracja: wt lis 22, 2005 11:33 pm
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Kris »

Uu może być bardzo ciekawie! Jeżeli będzie chociaż podobny do poprzednich odcinków, to będzie ekstra! Wogóle - świetny FanFick!

Zapewniam: Będzie o czym czytać w nast. odcinku ^^ - Dae
Ostatnio zmieniony ndz lip 16, 2006 10:28 pm przez Kris, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek

Obrazek
1. Kris ma ZAWSZE racje
2. PP3088 ma prawie zawsze racje
3. : >
Awatar użytkownika
Dae
Zasłużony
Posty: 1200
Rejestracja: śr gru 22, 2004 1:26 pm
Lokalizacja: Bukowno

Post autor: Dae »

W poprzednim odcinku:
Bart umarł podczas wybuchu, który spowodował Broly, jednak później okazało się, że to pomyłka. Tak naprawde jego żywe ciało leżało w statku, którym się ewakuował. W zaświatach widział Brolyego, widział jak się łączy, a później przedstawił się mu pod całkiem nową nazwą: "Broly Darkness". Bart miał szczęście i lecąc w małej kapsule trafił w statek przyjaciół, którzy go zabrali z próżni kosmicznej, jednak kadłub statku został uszkodzony...

Rozdział XII - Prześladowcy?

Statek przemierzał powoli wszechświat. Bart spał - nikt się nie dziwił, po takim ciężkim dniu, jaki przeżył sen jest jak najbardziej wskazany. Wogóle, każdy znalazł sobie zajęcie: Roksia rozmawiała ze wszystkimi, Dyninio zaczął pokazywać jakieś sztuczki sportowe ze swojej planety, a Rayman się przyglądał i czasem coś mówił. Jednak najważniejszą dla Ich przyszłych losów pracę wykonywał Bobercik.
Bobercik sprawdzał wytrzymałość i stan kadłuba statku po zderzeniu, był on w opłakanym stanie. Gdyby w najbliższym czasie trafił się jakiś deszcz meteorytów, to byłoby po nich. Bobercik o tym wiedział, ale nie chciał wzbudzać paniki. Nie widział też w pobliżu żadnych deszczów meteorytów, co uspakajało jego samego. Dla bezpieczeństwa zmienił lekko kurs lotu, by wylądować jak najszybciej na jakiejś planecie, a dokładniej na najbliższej, X-Term. Nikt i tak nie interesował się tym, po jakiej trasie lecą, jednak Bobercik wolał obudzić Barta i wszystko mu o tym powiedzieć, tak też zrobił. Wiedział, że Bart potrafi zachować zimną krew.
Tak więc, po niedługim czasie popsuty statek Bobercika zbliżył się do planety X-Term tak, że można było zobaczyć jej prawdziwe piękno. Z daleko wyglądała jak niebiesko-czerwona kula, a z bliska bardzo pięknie. Lecąc widzieli tylko ładną pogode, dziwne, jakby ktoś zapownił im pogode na pobyt, ale nie przejmowali się tym.
Wkrótce wylądowali i Bobercik od razu wziął się za naprawę statku. Wziął sobie do pomocy Dziuninia i Roksie, tak więc Bart z Raymanem mogli pójść się przejść po planecie.
Planeta wydawała się pozornie pusta, jednak pozory mylą. Bart zobaczył pierwszy te istoty, później Rayman. Były to istoty bardzo podobne do ludzi, czy tteż Saiyanów z wyglądu. Najprawdopodobniej wiedzieli, że ktoś ląduje na ich planecie i zebrali się wokół miejsca lądowania. Szybko też wynurzyły się zza zwykłej ludności jednoski umundurowane, by porozmawiać z przybyszami.
- Jaki jest cel waszego przybycia? - zapytał z dala jeden z umundurowanych
- Wylądowaliśmy by naprawić statek, odlecimy najszybciej jak to możliwe - powiedział Bart
- Tak więc pozwalamy Wam zostać, ale surowo zabraniamy ingerować w sprawy na planecie - powiedział drugi umundurowany
- Dobrze, nie będziemy się wtrącać w nie swoje sprawy - powiedział Bart - Jednak mam nadzieje, że możemy też pozwiedzać?
- Oczywiście, prosze bardzo - powiedział jeden z umundurowanych
Po tych słowach odeszli. Bart poszedł dalej, szukał miasta, musiał uzupełnić zapasy na statku i dobrze o tym wiedział. Rayman idąc podziwiał krajobraz, gdzie jego uwagę najbardziej przyciągnęła piękna, nie zmieniająca się narazie pogoda. Bart nie miał czasu na podziwianie, wolał być czujny, tyle planet nie przyjęło ich przyjaźnie, że wolał uważać.
Wkońcu jednak bez przeszkód doszli do miasta. Wrota miasta były ogromne, patrząc się na nie z dołu wydawało się, że jest się bardzo małym. Bart i Rayman weszli do środka i zapytali o najbliższy sklep, szybko zostali do niego skierowani. Po drodze jednak przeczytali Ogłoszenie: "Dnia 13.05.2630r.(wg galaktycznego czasu 15 dzień 36754 fazy) wczesnym rankiem(godzina 6:00) odbędzie się turniej sztuk walk. Zwycięzca dostanie przyrząd mogący kontrolować pogode na planecie X-Term i nie tylko! Dla wszystkich są przewidziane nagrody! Zapisy do rozpoczęcia turnieju". Bart wiedział, który jest dzień(wg czasu galaktycznego) i żałował, że nie zdążyli na turniej. Zaraz spojrzał na ogłoszenie obok: "Szukam statku kosmicznego, PILNIE! Moge się też zabrać z kimś, to naprawde ważne! Zwycięzca turnieju sztuk walk - <imie jest zamazane>".
- Ray, ktoś szuka statku kosmicznego, chętnie mu bym pomógł, ale nie mamy czasu... - powiedział Bart
- Wow, do tego to jest zwycięzca turnieju sztuk walk na tej planecie! - powiedział Rayman
- Tak, wiem. Dobra, chodź, bo jeszcze za nieługo przyjdzie tu Bobercik i będzie oburzony, że on pracuje, a my się obijamy... - Powiedział Bart
Tak więc poszli dalej, wszedli do sklepu i na bazie handlu wymiennego kupili i sprzedali kilka rzeczy. Później wrócili na miejsce lądowania i już z oddali widzieli, że wśród stałej załogi jest ktoś jeszcze. Na początku Bart i Rayman zobaczyli, że ma czarno-brązowe włosy. Później Bart zobaczył, że ma charakterystyczny dla Saiyanów ogon. Poczuł ciarki na plecach, spotkania z większością Saiyanów nie były zbyt miłe, jednak jak widział z daleka, ta postać rozmawiała z innymi i nie robiła nic złego.
W końcu Bart i Rayman dołączyli do reszty.
- O, widze, że jesteś Bart - Powiedział Bobercik - Widzisz tego chłopaka? - wskazuje na Saiyana z czarno-brązowymi włosami - Chciałby z nami lecieć, Ja się zgadzam, ale oczywiście pytam o Twoje zdanie
- To Ty jesteś tym zwycięzcą turnieju sztuk walk? - zapytał Rayman
- Tak, ale to nie ważne. Pozwólcie, że się przedstawie: Nazywam się Kris - powiedział Kris
- Miło Cię poznać - powiedział Bart - widze, że też jesteś Saiyanem
- Jak to "też"? Jesteś Saiyanem!?! - powiedział szybko Kris - Przecież planeta Ozumatsu zostałą zniszczona! Czyżbyś też w tym czasie został wysłany na misje?
- Ozumatsu? Aha, musiałeś mieszkać na planecie pochodnej Saiyanów. Ozumatsu to chyba jedyna taka planeta... A więc jej też już nie ma? - powiedział Bart
- Jak to, planeta Vegeta też została zniszczona? - zapytał Kris
- Tak, gdy była niszczona udało Mi się uciec. Nie wiem kto ją zniszczył, ale były to istoty strasznie potężne- powiedział Bart - Dobra, mam pytanie. W jakim celu chcesz z nami lecieć?
- Musze się zemścić - powiedział spokojnie Kris
- Niby zwycięzca sztuk walk, a mścić się musi... - powiedział pod nosem Bobercik
- Za co? - zapytał Rayman
- Chce dorwać tych, którzy zniszczyli Ozumatsu! - powiedział Kris
- Dobrze więc, Ja się zgadzam byś z nami leciał. Staraj się nie sprawiać kłopotów - powiedział Bart
- Oczywiście, dziękuje - powiedział Kris
Naprawy trwały jeszcze dłuższą chwilę, ale z pomocą Krisa, Barta i Raymana szybko się skończyły. Bobercik miał rację: gdyby lecieli dalej w takim statku, to by się rozpadł i umarli by. Cieszył się, że wylądowali na tej planecie. Wkrótce zamierzali odlecieć, wtedy na chwilę Kris od nich dołączył, mówił, że musi coś dać i pożegnać się z rodzicami. Po chwili wrócił i ruszyli w kosmos.
Po niedługim czasie zaczęła się rozmowa z Krisem.
- Opowiedz coś o sobie Kris - powiedział Rayman
- Dobrze, powiem. Jak już słyszeliście pochądze z planety Ozumatsu - w oku Krisa pojawia się mała łezka - Tam rodzice w wieku 5 lat wysłali Mnie na X-Term, by ją zniszczyć. Jednak nie chciałem jej niszczyć! Godzine później widziałem z dali jak Moja planeta eksploduje, nie wiem kto ją zniszczył, ale ostatnio dowiedziałem się troche, o tym powiem później. Jak wylądowałem na X-Term to podłem na ziemie i rozpłąkałem się. Nie mogłem wytrzymać, że byłem taki bezsilny, że nie mogłęm pomóc nawet rodzicom. Zobaczyła płaczącego Mnie jedna rodzina, która adoptowała Mnie. Tak więc pod ich opieką żyłem do teraz. Często też trenowałem. Ostatnio poszedłem zanieść im dowód mojej siły: wygrany przeze Mnie pilot do zmiany temperatury na planecie. - Powiedział Kris
- Podobno dowiedziałeś się czegość o tym, jak twoja planeta została zniszczona - powiedział Bart
- Tak, na turnieju spotkałem jakiegoś Muzara, który widząc Mnie śmiał się i powiedział, że rozkoszą było patrzeć jak Moja planeta ginie. Powiedział też, że jego kumpel musiał mieć niezły ubaw niszcząc ją - powiedział Kris
- Co z tym Mazurą? - zapytał Bart
- "Przypadkowo" umarł po finałowej walce - powiedział Kris
Dalej przez pewien czas lecieli w ciszy. Później opowiedzieli też Krisowi o sobie, ostatni opowiadał Bart. Gdy opowiedział część Kris wszedł mu w słowo.
-(...) tak więc szukałem do teraz Mojego brata Daegurtha, ale podobno umarł na planecie... - nie zdążył dokończyć Bart
-Czekaj, czekaj - Powiedzial Kris - Przepraszam, że przerywam, ale słyszałem już wcześniej gdzieś to imie Daegurth... A z Twojego opowiadania wynika, że to twój brat, tylko gdzie ja to słyszałem... Aha, kilka lat temu na naszej planecie też był turniej sztuk walk, w którym odpadłem w pierwszej rundzie. Daegurth odpadł, a raczej dobrowolnie odszedł w finale - powiedział Kris
- Tak? A z kim miał walczyć - zapytał Rayman
- Nie wiem, jakaś dziewczyna dostała się do finału, była wyjątkowo silna, dobrze, że z nią nie walczyłem - powiedział Kris - Bo pewnie by Mnie tu już nie było
- Cały Daegurth... - powiedział pod nosem Bart
Lecąc dalej rozmawiali. Mijali wiele gwiazd i planet, Bobecik często sprawdzał, czy nic nie szwankuje. W końcu ich rozmowy przerwało "pikanie" z radaru. Bobercik podszedł bliżej niego, spjrzał i szybko pobiegł do sterów statku.
- Co się stało? - zapytał Dziuninio
- Nie wierze, by te dwa niszczyciele wysyłały miedzy sobą znak pokoju, widząc nas! - powiedział Bobercik - Trzymajcie się czegoś!
Tak więc ruszyli. Po chwili Bobercik odebrał rozmowe audio-video
- Macie się natychmiast zatrzymać! - powiedziała postać w płaszcu. Była średniego wzrostu i jakieś ordery na piersi - Zostaniecie pochwyceni, a co się z Wami stanie, zobaczymy
- Za co mamy zostać przejęci? - zapytał Bobercik
- Na życzenie naszego pana macie zostać natychmiast wzięci w niewolę! Róbcie co mówię, jeżeli Wam życie miłe! - powiedziała postać w płaszczu, najwyraźniej generał
- Trzymajcie się mocno czegoś - powiedział Bobercik do towarzyszy, którzy natychmiast się złapali czegoś mocno - A teraz dowidzenia panu. Prosze pozdrowić swojego "pana" i powiedzieć, że nie mam zamiaru być wziętym w niewole
Po tych słowach Bobercik nacisnął pare przycisków i wstukał kilka kodów cyfrowych na klawiaturze. Nie minęło chwili czasu, a poruszali się z ogromną prędkością i bez problemu uciekli niszczycielom.
- Czemu nie powiedziałeś wcześniej, że możemy tak szybko się poruszać? - zapytał Rayman
- Spójrz na stan paliwa - powiedział Kris
Ilość paliwa wynosiła już połowę, bardzo szybko spaliło je. A gdyby lecieli zwyczajnie, mogliby przelecieć 5 razy dłużej na tym samym paliwie. A jak wiadomo, gdyby mieli więcej paliwa na pokładzie, to wolniej by się ruszali.
- Tym razem udało nam się uciec. Widziałem nawet, że szykowali od samego początku rakiety do gotowości - powiedział Bobercik - Ale kto to jest?
Obrazek

Obrazek
Dołącz do gry! Naruto-Arena.com

Obrazek

http://www.daegurth.blog.onet.pl

Słowo "siła" ma wiele znaczeń.
Awatar użytkownika
Kris
Avanger
Posty: 2254
Rejestracja: wt lis 22, 2005 11:33 pm
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Kris »

Przepiękny odcinek ąż "łezka" zakręciła się w oku i na dodatek tego jesteś wspaniałym pisarzem , niemoge się doczekać kolejnego przepięknego odcinka .

Ten odcinek oceniam na 9,5 / 10 (bo widziałem z 2 lub 3 błędy , ale i tak to jest bez różnicy gyż niebyły one poważne)
Obrazek

Obrazek
1. Kris ma ZAWSZE racje
2. PP3088 ma prawie zawsze racje
3. : >
Awatar użytkownika
Bobercik
SSJ 5
Posty: 2940
Rejestracja: pn lut 13, 2006 7:02 pm
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Bobercik »

Wspaniały odcinek Dae! Jak zawsze! Widzę że ostatnio często się pojawiają. Tak trzymać! Ciekawe czy jeszcze ktoś do nas dołączy? I czy to Broly będzie naszym największym rywalem? I ciekawe czy poznam jakąś dziewczynę? XD I najważniejsze, gdzie jest Dae(w fan ficku)?
Obrazek
Awatar użytkownika
adrian
SSJ 5
Posty: 539
Rejestracja: pt gru 16, 2005 7:30 pm
Lokalizacja: warszawa
Kontakt:

Post autor: adrian »

najlepsze według mni piszesz fanfanciki,choci rywalizajca jest duża wszyscy pisza dobre fanfanciki

oceniam 5+

ocena w skali szkolenej
Awatar użytkownika
Dae
Zasłużony
Posty: 1200
Rejestracja: śr gru 22, 2004 1:26 pm
Lokalizacja: Bukowno

Post autor: Dae »

bobercik pisze:Wspaniały odcinek Dae! Jak zawsze! Widzę że ostatnio często się pojawiają. Tak trzymać! Ciekawe czy jeszcze ktoś do nas dołączy? I czy to Broly będzie naszym największym rywalem? I ciekawe czy poznam jakąś dziewczynę? XD I najważniejsze, gdzie jest Dae(w fan ficku)?
1. Jak chcesz, to Ci i dziewczyne załatwie!
2. Czy Broly? Zobaczysz ^^
3. Gdzie Daegurth? Ja wiem bardzo dobrze XD A teraz możesz z Bartem i innymi śwpiewać: "Kiedyś Cie znajde" XD

Mam nadzieje, że częstość ukazywnia się odcinków będzie jednakowa, ale jak można pewnie zauważy odrobinke się skróciły. Postaram się je przedłużyć ^^


Dzięki Adrian, ale Ja sobie bym dał 3+ ^^

[Update]

W poprzednim odcinku:
Towarzysze spotkali Saiyana z planety pochodnej, który okazał się być strasznie dobry. Odlatując zostali ścigani, ktoś chciał wziąść ich w niewole, ale kto?

Rozdział XIII - Przeznaczenie

Bobercik włączył auto-pilota na statku i poprosił Bart'a, by pilnował statku, a w razie potrzeby go wołał. Przecież uczył Bart'a osobiście obsługi takim statkiem, a Bart szybko się uczył i mógłby spokojnie już sam prowadzić. Bobercik osobiście gdzieś poszedł, nikt nie szedł za nim. Roksi też nie było, pewnie była z Bobercikiem. Nie rozmawiali ze sobą poważnie od długiego czasu, może poszli teraz porozmawiać? Zresztą, nikogo to nie obchodziło. Bobercik naprawde jest ważną postacią dla wszystkich i nawet jemu należy się odpoczynek.
Nowo poznany Kris opowiadał różne historie. Wogóle, zakumplował się z Dyniniem, Saiyanem z planety Vegeta. A co z Raymanem i Bartem? Rayman próbował sobie znaleźć jakieś pożyteczne zajęcie i znalazł! Odkrył w sobie nowe talenty kucharskie, zabrał różne składniki i zaczął przygotowywać jedzenie. Jeszcze nikt oprócz niego o tym nie wiedział, ale wkrótce wszędzie był zapach jego pożywienia - do tego wcale nie brzydki, przyciągał do siebie wszystkich. Wszystkich, prócz Barta, który nie myślał teraz o tym.
Bart się zastanawiał, czy istnieje przeznaczenie. Jaka jest prawda tego świata, co się stanie w przyszłości. Wszystko dąży do autodestrukcji, a jednak wszystko się odradza. Tak wiele zbierzności.
Bart myślał też o bracie. Gdzie On jest, może poszedł do nieba? Bo w piekle się z nim nie spotkał. A może... Nie, nie może żyć. Nikt by nie przeżył uderzenia tamtych rakiet. Chciaż wciąż miał nadzieje, to wiedział, że nie możliwe jest to, by jego brat jeszcze żył.
Przypomniał sobie też cel podrózy: idą zbadać jakieś urządzenie. Ale co to da, skoro Daegurth jest martwy? Nic...
Bart postanowił przejść się po statku, czuł się niezbyt dobrze. Bolała go głowa i czuł się winny, winny wszystkiemu. Winny śmierci brata, ojca, matki... Przez chwile nawet pomyślał o samobójstwie, ale odrzucił tą myśla w dal. "Tyle osób stara się mi pomóc, ratuje Mnie, a Ja je mam zawieść?" pomyślał. To wystarczyło.
Więc Bart przechodzi częścią statku, której jeszcze nie znał, bo nie lubi chodzić wszędzie i nagle słyszy
- Nie tu, tu - mówi jakiś głos, Bart nie może go rozpoznać przez echo - Oooo, prawie, jeszcze troche wyżej!
Chwile słyszy jakieś huki, stuki, a zaraz lekki sapanie. Podchodzi bliżej, teraz słyszy wyraźniej
- O, idealnie wycelowane! Ale za wolno... - Słyszy ten sam głos co wcześniej - Spróbuj jeszcze raz
- Teraz Mi się uda! - słyszy dziwczęcy głos
Kolejna seria huków, stuków i znowu sapanie.
- Dobrze! Widzisz, jak chcesz to potrawisz - Powiedział ktoś chłopięcym głosem - Ale zapomniałaś się wygiąć lekko do tyłu
- Nie ułatwiasz Mi tego - powiedział ktoś dziewczęcym głosem
Bart już wiedział co się tam dzieje i kto tam jest. Nie musiał patrzeć. Uśmiechnął się i poszedł tak, by nie został zobaczony przez trenującego siostrę Bobercika. Cieszył się, że spędza z siostrą dużo czasu, tak jak on kiedyś z bratem. Ale jednocześnie tęsknił, tęsknił...
Minęło pare dni, a statek wciąż przemierzał kosmos, zbliżał się do celu przeznaczenia. Planeta którą mieli odwiedzić, bardzo wysoko rozwinięta cywilizacja, już nikt nie mógł się doczekać. Jednak, wiedzieli, że ktoś ich ściga i muszą uważać.
Już z daleka Bobercik dostał sygnały z planety i pozwolenie na lądowanie. Powiedział już cel przybycia, a mieszkańcy planety byli wprost zachwyceni, że mogą sprawdzić swoje umiejętności, do tego pomagając innym. Więc Bart dał urządzenie do zidentyfikowania i...
- Hmmm, świetna obróbka - powiedział jeden z mieszkańców i znajdując ukryty przycisk otworzył klapke do śrotka mechanizmu - Wow, jak pięknie zrobione, musiał robić to geniusz!
Urządzenie faktycznie było bardzo skomplikowane, kabel na kabelku przecinany przez kilka kolejnych kabli... A co to było za urządzenie? Mieszkańcy planety już spekuowali(przewidywali), że to jest: Komunikator, teleporter i wiele innych.
Ta "Rzecz" naprawde była skomplikowana, na początku uważano, że zajmie to mieszkańcom planety 6 godzin, później czas przedłużył się do jednego dnia, a następnie do tygodnia! W międzyczasie cywilizacja dowiedziała isę, że nasi przyjaciele mogą być ściagani przez kogoś. Nawet nie wiedziano, że na tej planecie jest baza danych statków kosmicznych, w której jest nawet statek Bbercika!
- Tak więc sprawdzono niszczyciele i wyszło na to, że są one własnością jakiegoś człowieka o imieniu Rethar. Wygląda na to, że to brat jakiegoś Rethira(który jest już znany, patrz: Rozdział VII: Cel podróży). Ale zamiary jego nie są nam znane... - powiedział jeden z mieszkańców
Bart podziękował, wiedział już o co chodzi. Rethar najwyraźniej chciał się zemścić i musiał się dowiedzieć o Mnie... Więc to małe utrudnienie...
Z drugiej strony Ja też tam moge szukać zemsty - pomyślał Bart - w końcu to przez jego brata zginął mój... A On chce się mścić na Moim bracie, ehh...
Urządzenie wreszcie zostałe zidentyfikowane! Naukowcy naprawde docenili jego twórce! Faktycznie mogli je tylko zidentyfikować dzięki ich obecnej technoligii, bez tego nic by nie było, ale jednak! Wiedzieli, że ta technologia wykracza poza ich technologie, chociaż obecnie uważani są za najbardziej zaawansowaną rase.
A urządzenie było takie proste, nikt by chyba na to nie wpadł...

BTW. Wiem, jestem mistrzem idealnych zakończeń XD
Obrazek

Obrazek
Dołącz do gry! Naruto-Arena.com

Obrazek

http://www.daegurth.blog.onet.pl

Słowo "siła" ma wiele znaczeń.
Awatar użytkownika
Kris
Avanger
Posty: 2254
Rejestracja: wt lis 22, 2005 11:33 pm
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Kris »

Bravisimo Senior Dae znowu fajny odcinek , lecz hmm jakby brakuje jakieś akcjii , ale co tam i tak jest fajny i czekam na kolejny :wink:
Obrazek

Obrazek
1. Kris ma ZAWSZE racje
2. PP3088 ma prawie zawsze racje
3. : >
Awatar użytkownika
Bobercik
SSJ 5
Posty: 2940
Rejestracja: pn lut 13, 2006 7:02 pm
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Bobercik »

Kolejny wspaniały odcinek najlepszego fan ficka jakiego w życiu czytałem. Mówię szczerze. Dla mnie to zaszczyt występowa w tym fan ficku.
Obrazek
Awatar użytkownika
Dae
Zasłużony
Posty: 1200
Rejestracja: śr gru 22, 2004 1:26 pm
Lokalizacja: Bukowno

Post autor: Dae »

Kris:
Dobra, nast. razem dam więcej akcji ^^" Napewno!

Bobercik:
Hmmm, co Ty czytasz TYLKO tego fanficka najwyraźniej XD I dlatego wg Ciebie najlepszy XD


W następnym odcinku:
Urządzenie okazało się takie proste, że aż szok! Bobercika to kompletnie zbiło z tropu, a Bart po obejrzeniu go czuł się strasznie winny śmierci brata. Jednak znajdowały się tam informacje, które pomogły im wyruszyć na miejsce zwane "Ziemią", na którym podobno mieszkał Daegurth. Mieszkał? A może dalej mieszka? Dowiecie się w nast. odcinkach!

[UPDATE]

W poprzednim odcinku:

Nasi bohaterowie są ścigani przez tyrana, ale jak narazie, są bezpieczni. Nareszcie znaleźli się na planecie, do której tak długo zmierzali! Wciąż niepewni czekali na wyniki badań nad urządzeniem...

Rozdział XIV - Wrogowie, czy przyjaciele?

- Tak się namęczyliśmy przy identyfikacji tego urządzenia - powiedział jeden z naukowców - A to nic wielkiego. To poprostu coś w stylu pamiętnika z obrazkami i Video. Proszę
Podał urządzenie Bartowi, a potem wyjaśnił jak go urzywać. Włączył urządzenie i pierwsza strona jaką zobaczył, to wybór wpisu. Wybrał pierwszy wpis(wg daty). Brzmiał On: "Uff, nareszcie skończyłem robić to głupie urządzenie! Heh, nieźle ktoś się namęczy, by je rozszyfrować, nawet nikt nie wpadnie na hasło! Hasłem było "Saiyan", ale ten, kto to czyta albo zhackował już Moje urządzenie, albo wpisał hasło. Później jeszcze coś napisze, bo teraz się śpiesze(jeszcze Mi wahadłowiec odleci!)". Bart potem wczytał się w nast. wiadomość: "Uff, jaka szkoda, że nie ma tu Mojego brata<odnośnik do zdjęć>, dawno się z nim nie widziałem, ale przyrzekłem sobie, że już nigdy nie wróce na planete Vegeta... Przepraszam...". Bart chyba rozumiał o co chodziło bratu. Przeszedł do zdjęć. Były tam zdjęcia Barta i Daegurtha, o których nawet nie wiedział! Przecież kiedy były robione? Później wszedł w "portrety pamięciowe" i widział idealnie odwzorowany swój portret. Mała łza zakręciłą mu się w oku.
Bobercik poszedł spowrotem na statek, zresztą jak wszyscy i zaczął go modernizować. Pomagali Mu wszyscy, oprócz Barta... Narazie oprócz Barta, bo po kilku minutach leżenia i patrzenia w sufit pomógł.
Po wielogodzinnej modernizacji z pomocą urządzeń z tej planety pożegnali się z jej mieszkańcami i odlecieli. W przestrzeni kosmicznej Bart poszedł do swojego pokoju i przeglądał pamiętnik...
"Nareszcie wracam na Moją ukochaną planete! Żegnajcie mieszkańcy planety Hertin, wybieram się spowrotem na Ziemie. Tak, Ziemie, bardzo fajna planeta! Może większość jej mieszkańców, ludzi, jest niezbyt dobra i uczynna, ale jednak znajdują się osoby bardzo miłe i pomocne. Informacje o planecie w dziale "Odwiedzone Planety". Można też obejrzeć zdjęcia". Bart włączył więc zdjęcia i zaczął oglądać. Faktycznie, planeta wyglądała piękni, na tak ładnej planecie jeszcze nigdy go nie było. Potem włączył informacje o planecie, było tam podane położenie, wiek planety, wielkość itp.
Bart postanowił nie siedzieć bezczynnie, tylko pójść poprosić Bobercika o lot na Ziemie. Bobercik się zgodził. Bart po chwili zaprosił wszystkich do oglądania zdjęć brata.
- Hej, Ja go gdzieś widziałem... - powiedział KRIS - Tak, widziałem go!
- Tak? Kiedy? - zapytał Bobercik
- Jakiś miesiąc temu przyleciał na Moją planete, lecz szybko się zebrał... - powiedział Kris
- Miesiąc temu!?! - zapytał Rayman
Bart nagle zyskał nadzieje. Może Kris się nie myli? Może naprawde Daegurth był na jego planecie, może zmierza lub jest właśnie na ziemi! Na twarzy Barta zawidniał lekki uśmiech.
Później Bart poszedł do swojego pokoju, a reszta dalej rozmawiała. Bart jednak włączył pamiętnik i szukał dalej czegoś ciekawego. Znalazł zabezpieczone hasłem miejsce, dziwił się, bo przecież mieszkańcy planety na której byli usunęli hasło! Wpisał hasło "Saiyan" i nic, potem "Vegeta" - nic. Próbował bardzo wiele słów. Wreszcie do głowy przyszło Mu by podać swoje imie - hasło przyjęte. W środku był spis znanych Daegurthowi technik ki jak i inne przydatne informacje do walki. Bart się tym bardzo zaciekawił i dopóki nie dolecieli na Ziemie czytał wszystko. Bardzo wiele się nauczył.
Jednak przed dotarciem na Ziemie zostali niemile zaskoczeni. Bobercik widział na radarze zbliżający się statek. Nie wiedział jaki to rodzaj statku, jednak wkrótce jakimś sposobem przyciągnął statek Bobercika do siebie. Bohaterowie nie wiedzieli co się dzieje, tylko Bobercik zdawał sobie sprawe z sytuacji. Szybko wstukał różne kody cyfrowe i w paru miejscach wyłoniły się zainstalowane wcześniej działka. Nie mógł jednak nimi strzelać - jakimś sposobem zostały uszkodzone podczas ich "holowania".
Wkrótce pewna strona kadłubu została wysadzona i za nią bohaterowie widzieli początkowo sylwetki, potem całe postacie.
Nie wiedzieli kto to był, nagle, na jakąś komende wiele żołnierzy wbiegło na statek Bobercika. Bobercik włączył cichy alarm, ale i tak były małe szanse, że jakaś planeta nadeśle pomoc. Wkońcu wszedł ktoś jakby generał, którego już wcześniej znali z telegramu.
- Witam, nareszcie Was mam! - powiedział generał - Ja, generał Jekoi zabiore Was teraz do Mojego pana, nie stawiajcie oporiu, a nie stanie Wam się krzywda.
Faktycznie, nikt nie stawiał oporu, do chwili gdy Roksia została mocno pociągnięta(prawie rzucona) przez jednego z żołnieży. Bobercik wtedy uderzył go z całych sił. Po chwili żołnierz nie żył.
Boberrcik został za to skuty i nieźle pobity, ale nie żałował. Bart przypomniał sobie zapisy technik z pamiętnika brata... Ale jak użyć technik, o ktorych się tylko czyta?
Tak więc zostali odprowadzeni pod oblicze złego tyrana Rethara.
- To Ty jesteś Bart? - zapytał Rethar
- Tak, jestem, coś się stało? - powiedział Bart
- Czekają Cie właśnie tortury, dopóki nie umrzesz, Straż! Zabrać ich - powiedział Rethar
- Goń się leszczu! - powiedział Dyninio i wyskoczył w powietrze
Dyninio wystrzelił jedną kule ki, która wybuchnęła na strażniku. Jednak zaraz został obstrzelony z każdej strony. Było za wielu przeciwników...
Jednak Dyninio nie był sam. Raymana ręce stały się ze stali i zaczął wypuszczać pociski energii wokół siebie. Zostałby postrzelony w głowe, ale Bart nie znanym nigdy nikomu wcześniej szybkim ruchem odepchnął Raymana. Roksia zrobiła to co uważała za najlepsze: podbiegła szybko pod brata, by go uwolnić. Strażnicy widząc małą biegnącą dziewczynke zaczęli się śmiać. To był ich błąd. Roksia stanęła w miejscu i przez kilka sekund stała z rękoma wyciągniętymi do przodu, po czym mała kula ki uderzyła w strażników. Byli bardzo zdziwieni. Roksia zaraz po tym uwolniła Bobercika używając kolejnej kuli - tym razem naline. Do tego idealnie trafiła - Bobercik miał szczęście, bo gdyby Roksia nie trafiła za dobrze, to by go troche pośladki bolały...
Nagle przybiegł generał. Bobercik powiedział "Biore go na siebie!" i pobiegł w jego strone wciąż nie zważając oczu z Roksi. Jednak generał okazał się silniejszy, niż Bobercik myślał. Zanim bobercik uderzył generał zdał mu trzy potężne ciosy, po czym Bobercik wylądował na ścianie. Później, szybko wstał i wystrzelił kilka kul ki po kolei - generał biegł i uderzał w kule rękami. Kule wybuchały, ale nic nie robiły generałowi. Generał, gdy był już przy samym Boberciku, wyciągnął ręke do przodu i złapał Bobercika za gardło. Bobercik zatrzymał się, wraz z generałem, na ścianie, która się nieco wgniotła. Wtedy Bobercik myśląc już, że umrze z powodu braku tlenu widzi jak jego siostra robi kule z daleka i strzela. Strzał nie był mocny, ale odciągnął uwage generała. Roksia wyglądała teraz na zmęczoną, generał chciał w nią mocn rzycić Bobercikiem, jednak zaraz poczuł, że coś mu "lekko w ręke". Bobercika już tam nie było, stał kilka metrów za generałem. Generał chciał podbiec, a Bobercik widać, że bardzo mocno się skupił i potężną, niewidoczną falą uderzył w Generała, który zatrzymał się na ścianie. Następnie wypuścił jeszcze sześć takich fal. Był nieźle wkurzony, bo ten gość chciał go zabić!Po tych uderzeniach generał, jak i Bart byli już na resztkach sił.
Kris też nie próźnował. Biegł do strażników, gdy mieli w niego strzelać to wyskoczy ł w góre, dosyć szybko leciał do góry. Jeden ze strażnikow zawołał: "Strzelajcie nad nim, zaraz tam będzie, bo leci do góry!". Jego koledzy posłuchali, a Kris zatrzymał się w powietrzu przed tymi strzałami. Strażnicy nie wiedzieli co się dzieje, czyżby on lewitował. Po chwili powoli zaczął do nich przylatywać, jednak strażnicy zaczęli do niego strzelać. Kris początkowe dwa strzały uniknął, przy uniknięciu trzeciego stracił równowage i spadł na ziemie. Najwidocznie jeszcze nie umiał zbyt dobrze techniki latania. Jednak zaraz po tym jak spadłwystrzelił w stronę strażników kule ki. Potem wystrzelił jeszcze jedną kule w strone generała, który ostatecznie padł.
Kris był lekko zmęczony. Bart w międzyczasie zaczął uderzać w przeciwników rękami, jednak było ich zbyt wielu(na Barta poszło 25 ludzia!). Wkońcu odskoczył, stanął w miejscu i ustawił ręce przy sobie. Na rękach zebrała się duża ilość ki i wtedy Bart z okrzykiem wypuścił bardzo szybko 15 kul, które wyeliminowały wszystkich strażników. Zaraz po tym Bart poczół pisk w głowie, znał już ten pisk. Czuł go raz, ale co teraz?
Tyran Rethar zaśmiał się głośno i powiedział: "I tak miałem ich zwolnić! A teraz poczujecie Moją siłe". Tyran wypuścił promień, który trafił Krisa w noge. Kris padł na ziemie. Bart czuł nadal pisk w głowie i coś mu powiedziało, by jak najszybciej stąd uciekali. Jakby intuicja. Wtedy Bart podbiegł pod Krisa, zabrał go i wraz z resztą wrócili na swój statek. Rethar chciał ich zabić, jednak w pewnym momencie coś go zatrzymało. Słychać było tylko krzyk Rethara, paniczny, pełen strachu krzyk, a zaraz potem cisze.
Bart słyszał też znany mu śmiech. Dziwny śmiech pełen nienawiści i potęgi... Czyżby to Broly Darkness?
Nie miał czasu na myślenie. Jak najszybciej włączył statek(Bobercik nie miał siły, zemdlał na statku) i nacisnął przycisk, by specjalna klapa zakryłą wypaloną dziure. Dziura była załatana, a Bart odleciał. Musiał zatrzymać się na jak najbliższej planecie. Najbliżej był pluton, tam i się zatrzymał...

BTW. Co sądzicie o tym odcinku?
Obrazek

Obrazek
Dołącz do gry! Naruto-Arena.com

Obrazek

http://www.daegurth.blog.onet.pl

Słowo "siła" ma wiele znaczeń.
Awatar użytkownika
Kris
Avanger
Posty: 2254
Rejestracja: wt lis 22, 2005 11:33 pm
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Kris »

Znakomity odcinek i w tym jest mnóstwo akcji linijki czytało się z emocą i coraz bardziej chciało sie to czytać czekam na dalsza część.

btw. hmm Będe miał blizne na nodze i dolecimy na Ziemie
Obrazek

Obrazek
1. Kris ma ZAWSZE racje
2. PP3088 ma prawie zawsze racje
3. : >
Awatar użytkownika
Bobercik
SSJ 5
Posty: 2940
Rejestracja: pn lut 13, 2006 7:02 pm
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Bobercik »

Oczywiście kolejny wspaniały odcinek. A inne fan ficki też czytam Dae, jednak twój jest najlepszy(bez urazy). Czekam na kolajny arcy-ciekawy odcinek.
Obrazek
Awatar użytkownika
GokuSSJ = Dyninio
SSJ 2
Posty: 109
Rejestracja: sob maja 28, 2005 5:28 pm
Lokalizacja: Olsztynek
Kontakt:

Post autor: GokuSSJ = Dyninio »

No Graty wreszcie jakas powazna akcja :D i moje (goń się leszczu :)) )
Zapraszam wszystkich fanow anime[a jest ich tutaj chyba duzo :) ] Na moje najnowsze forum o tematyce anime

www.ssjanime.fora.pl
Awatar użytkownika
Bart
SSJ 5
Posty: 580
Rejestracja: wt lis 30, 2004 5:24 pm
Lokalizacja: Rumia

Post autor: Bart »

akcja nabrała tempa, świetnie sie to czytało, tylk oznalazłem malutkie niedopatrzenie ;)
dae pisze: Generał chciał podbiec, a Bobercik widać, że bardzo mocno się skupił i potężną, niewidoczną falą uderzył w Generała, który zatrzymał się na ścianie. Następnie wypuścił jeszcze sześć takich fal. Był nieźle wkurzony, bo ten gość chciał go zabić!Po tych uderzeniach generał, jak i Bart byli już na resztkach sił.
zamiast Bart powinno być chyba Bobercik :)
ćwoki! jak ktoś żyje na tym forum, to niech pisze na mail barts10@gmail.com
Awatar użytkownika
Dae
Zasłużony
Posty: 1200
Rejestracja: śr gru 22, 2004 1:26 pm
Lokalizacja: Bukowno

Post autor: Dae »

Tak, tak, wiem... Zaraz edytuje ten post i napisze odcinek, więc prosze go nie usuwać admini, a inni userzy nic nie pisać ^^

[IPDATE]

W poprzednim odcinku:
Lecąc do Ziemi, gdzie rzekomo przebywał kiedyś Daegurth, Bart i jego towarzysze zostali porwani przez tyrana, Rethara. Zginęliby, ale Bart kazał uciekać, nie mylił się, po chwili usłyszał tylko paniczny krzyk Rethara. Kto Mu to zrobił, Bart dobrze wiedział, ale musiał wraz z przyjaciółmi odpocząć, najbliższą planetą był pluton, więc ruszyli w jego strone...

Rozdział XV - Przyjaciel w potrzebie: Wróg przyjacielem

Bart lecąc na pluton, będąc już daleko od statku tyrana zobaczył gigantyczną eksplozje, a po chwili mijające statek Bobercika części metalowe, wyrzucone bardzo dużym impetem. Bart wiedział, kto zabił Rethara, raz już się z nim widział. Nie mógł zapomnieć tego uczucia, tego pisku w głowie. Pamiętał wszystko, to była najsilniejsza istata jaką poznał...
Bart przed doleceniem na Pluton poprosił Roksie, by przynisła troche wody. Nawet nie wiedział, że miała już ze sobą wode i cuci Bobercika. Krisa strasznie bolała noga, czasami krzyczał. Bart opatrzył go.
- Bart, mam coś ważnego do powiedzenia - powiedział Kris
- Nic nie mów, wszystko będzie dobrze - powiedział Bart
- Słuchaj, na Ziemi mam znajomego. Może wiedzieć o Twoim bracie - powiedział Kris - Ja moge do Ziemi nie dożyć, więc powinieneś to wiedzieć!
Bart widział dopiero teraz poświęcenie Krisa, wiedział, że rana jest bardzo zaawansowana. Potrzebował natychmiastowej profesjonalnej pomocy. W tej chwili marzył o wielu rzeczach, jakich zrobić nie zdążył.
Bobercik został wreszcie obudzony przez Roksie, która rzuciła Mu się w ramiona i rozpłakała, a po chwili biła go(nie mocno) rękami po klatce piersiowej.
- Nigdy więcej tego nie rób! - powiedziała Roksia
Bobercik powiedział "Przepraszam..." i szybko podbiegł do Krisa. Zobaczył jego rane, była wielka i poważnie sączyła się z niej krew...
- Dyninio, Rayman, przygotować stół operacyjny! - powiedział Bobercik
- Że co, jaki stół operacyjny!?! - zapytał nic wcześniej nie wiedząc Dyninio
- Gdzie jest ten stół operacyjny? - zapytał Rayman
- Ray, niedaleko. Korytarz w lewo, poków 14 - odpowiedział Bobercik - Bart, pomóż Mi go tam zanieść!
W międzyczasie nasi bohaterowie zdążyli wylądować na Auto-pilocie. Byli więc na plutonie. Bart i Bobercik zanieśli Krisa na stół operacyjny. Roksia przyszła się przyglądać, ale Bobercik kazał jej poczekać na zewnątrz. Nie zdziwiło to nikogo prócz Roksi, Ona nie wiedziała, co się tu stanie.
- Nie wiedziałem, że znasz się na medycynie! - powiedział Kris do Bobercika - Świetnie, napewno teraz wyzdrowieje.
Bobercik lekko się zaczerwienił. Wiedział, że nie zna się na medycynie, ale zachował zimną krew. Teraz musiał wybierać, próby ratowania nogi lub amputacja...
Bart wiedział, że coś jest nie tak. Spojrzał na zakłopotanego Bobercika, widział jak się trzęsie, z podeksytowania, ze strachu, z obawy o życie Krisa. Tylko Bart to widział.
Momentalnie uspokoił się Bobercik, gdy Bart pewnie położył ręke na jego ramieni i spojrzał mu prosto w oczy. Powiedział: "Cokolwiek się tu stanie, staraliśmy się jak mogliśmy". Bobercikowi zapadły te słowa w pamięć.
Tak więc wziął kilka zastrzyków i nieprofesjonalnie, a raczej amatorsko podał je Krisowi. Było to znieczulenie. Po chwili powiedział: "Przygotuj się na amputacje"...
- Co!?! - Zawrzeszczał Kris - Nie zgadzam się, wole umrzeć!
- Przestań! - powiedział Bart - Życie jest tylko jedno, a nogi masz dwie! Jedna Ci wystarczy!
Kris się już nic nie odezwał. Gdyby ktoś z daleka przyglądał się całemu zdarzeniu zobaczyłby lekarza, Bobercika, w pełnym opanowaniu trzymającego skalpel w ręku. Barta stojącego obok i dwóch asystentów, jednak nikt nie patrzał. Na niezamieszkałej planecie nie było nikogo, a roksia grzecznie siedziała za drzwiami...
Bobercik przyłożył skalpel pod noge Krisa i głośno przełknął śline. Wciąż się bał, że coś pójdzie nie tak, a stawką jest życie Krisa. Dyninio i Rayman stali w skupieniu śledząc każdy ruch Bobercika.
W tym momencie Bart poczuł znowu pisk w głowie.
- Musze wyjść - powiedział Bart
- Że co, w takim momencie!?! - zapytał Dyninio
- Dynino! Zostaw go, musi mieć coś ważnego! - powiedział Bobercik
- Tak, ma. Też to czuje, na statku też Mi się tak wydawało... - powiedział Kris - Czy to "On"?
- Tak, to On. A teraz musze iść - powiedział Bart
Bart wybiegł z sali operacyjnej, a Roksia poszła za nim. Dopiero po chwili zaczęły się pytania do Krisa o to, kto to był. On jednak nie odpowiedział.
Bobercik wpadł na pomysł, by zwiększyć szanse wziął pisak i narysował sobie linie, w których ma przeciąć noge. Wziął też sprzęt, który bardzo szybko ją przetnie, to powinno zminimalizować ból. Zajęło to kilka minut.
W międzyczasie Bart biegł do swojego "starego znajomego", wkrótce zobaczył go na statku. Wszedł normalnie drzwiami. Roksia z dala się wszystkiemu przyglądała. Wydawało jej się, że mężczyzna o dużych mięśniach uderza Barta, po chwili coś eksplodowało na zewnątrz tak mocno, że zatrzęsło statkiem.
Bobercik nie wiedział co się stało, ale nie cieszył się, że nie było tu Barta. Po chwili Roksia wbiegła na sale operacyjną i powiedziała: "Szybko, Bart!". Bobercik nie chciał zostawić Krisa, jednak ten mu KAZAŁ pójść to sprawdzić. Roksia w drodze mówiła wszystko co widziała.
Prawdziwy przebieg wydarzeń był inny, Broly Darkness podszedł pod Barta i podał mu ręke, Bart się schylił, wyglądało to jakby dostał w brzuch. Po chwili podał i ręke.
- Dawnośmy się nie widzieli - powiedział Broly Darkness
- Tak, dawno... - powiedział Bart - W jakim celu tu przyszłeś?
- Odwdzięczyć się - powiedział Broly Darkness i podał małą fasolke Bartowi
- Za co? - zapytał Bart biorąc fasolke - I co to jest?
- Chciałbym się odwdzięczyć osobiście Twojemu bratu, jednak nie wiem gdzie jest. - powiedział Broly Darkness - Ale mówił coś o Ziemi, więc tam zmierzam. Narazie to powinno wystarczyć. Daj to przyjacielowi.
Bart usłyszał coś z tyłu, krzyki, jakby: "Trzymaj się Bart". To był krzyk Dyninia, przed nim był Bobercik, a obok niego Rayman i Roksia. Gdy Bart obrócił się spowrotem Brolyego już nie było. Bart zastanawiał się, za co może być wdzięczny Daegurthowi...
- Nic Ci nie jest? - zapytał Bobercik
- Jestem cały - odpowiedział Daegurth
- Więc co się stało? - zapytał Dyninio
- Roksia mówiła, że ktoś Cie uderzył! - powiedział szybko Rayman
Bart przez chwile się na nich patrzał i sięgnął myślami chwilę wstecz. Przypomniał sobie jak Broly Darkness podawał mu dłoń, pomyślał jak to mogło wyglądać i się zaśmiał. Powiedział, że tak to wyglądało z daleka.
Poszli szybko do Krisa, który leżał już o resztkach sił. Bart idąc całą droge zastanawiał się co niesie w ręce. Co to za fasolka? Możliwe, że to jakaś trucizna...
Bobercik widział, że już za późno na amputacje. Trzebaby odciąć Krisowi ciało od pasa w dół, a to było nie możliwe(znaczy możliwe, ale nie dla nich!). Kris zdawał sobie sprawe z tego, co się dzieje, wiedział, że umiera.
- Na Ziemi, mój znajomy to Hebrin. Wyślijcie wiadomość na współrzędne "12 80 65 40" i powieedzcie, że to Ja was przysyłam - powiedział Kris - A teraz powoli się z Wami żegnam, przepraszam i dziękuje...
- Zanim odejdziesz wykonaj moją ostatnią prośbe! - powiedział, a może bardziej rozkazał Bart
- Dobrze, więc czego sobie życzysz? - zapytał Kris z uśmiechem na twarzy
- Zjedz to! - powiedział wsadzając fasolke do ust Krisa.
Kris ją przegryzł, a po chwili połknął. Później go lekko rzuciło w miejscu i nie czuł już więcej bólu. Spojrzał na noge, nie było na niej rany. Do tego nigdy nie czuł się tak dobrze. To było coś niesamowitego! Nie wiedząc o tym jeszcze, strasznie urusł w siłe, w końcu był Saiyanem, a jak wiadomo, po każdej wyleczonej śmiertelnej ranie Saiyana, siły stasznie rosną.
Później lot na Ziemie przebiegał bez zarzutu, nie działo się już nic złego. Bart wciąż myślał o Brolym, skoro nie blefował, to naprawde aż tak wiele zawdzięcza Daegurthowi? Później znów się wczytał w pamiętnik brata i zaczął uczyć się ataków. Kris trenował z Dyniniem i Raymanem, a Roksia z Bobercikiem, tak, że nikt nie widział. Tak minęło kilka dni, zanim zbliżyli się do Ziemi...
Obrazek

Obrazek
Dołącz do gry! Naruto-Arena.com

Obrazek

http://www.daegurth.blog.onet.pl

Słowo "siła" ma wiele znaczeń.
ODPOWIEDZ