[FanFick] Saiyan Power Forces

Jeśli stworzyłeś coś ciekawego i chcesz się tym podzielić, zamieść swoją pracę w tym dziale.

Moderator: Moderatorzy

ODPOWIEDZ

Czy podoba Ci się Mój FanFick?

Tak, cały jest fajny!
23
66%
Poszczególne odcinki(odpowiedź w poście)
1
3%
Nie, coś Mnie wogóle do niego nie ciągnie...
0
Brak głosów
Nie czytałem
8
23%
Jest beznadziejnie beznadziejny! Po co wogóle go piszesz!?!
3
9%
 
Liczba głosów: 35

Awatar użytkownika
GokuSSJ = Dyninio
SSJ 2
Posty: 109
Rejestracja: sob maja 28, 2005 5:28 pm
Lokalizacja: Olsztynek
Kontakt:

Post autor: GokuSSJ = Dyninio »

Teraz wiadomo z kad sie wziołes oby tak dalej i po kolei opisywac tak kazdego :P
Zapraszam wszystkich fanow anime[a jest ich tutaj chyba duzo :) ] Na moje najnowsze forum o tematyce anime

www.ssjanime.fora.pl
Awatar użytkownika
Kris
Avanger
Posty: 2254
Rejestracja: wt lis 22, 2005 11:33 pm
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Kris »

odcinek świetny a co do ankiety to czemu niedałes znakomity ??
Obrazek

Obrazek
1. Kris ma ZAWSZE racje
2. PP3088 ma prawie zawsze racje
3. : >
Awatar użytkownika
adrian
SSJ 5
Posty: 539
Rejestracja: pt gru 16, 2005 7:30 pm
Lokalizacja: warszawa
Kontakt:

Post autor: adrian »

każdy odcinek w twoim wykonaniu jest znakomity

Będziesz więcej robici specialów :?:
Awatar użytkownika
Bart
SSJ 5
Posty: 580
Rejestracja: wt lis 30, 2004 5:24 pm
Lokalizacja: Rumia

Post autor: Bart »

Dae powiem Ci że te dwie godziny nieposzły na marne :)
Więc ojciec sie mylil, z tym że to przezemnie umarła nasz matka....
teraz jużwiemy czemu :wink:
ćwoki! jak ktoś żyje na tym forum, to niech pisze na mail barts10@gmail.com
Awatar użytkownika
Dae
Zasłużony
Posty: 1200
Rejestracja: śr gru 22, 2004 1:26 pm
Lokalizacja: Bukowno

Post autor: Dae »

adrian pisze:Będziesz więcej robici specialów :?:
Oczywiście, ujrzycie ich jeszcze więcej ^^ Planuje coś około 15, ale zobaczymy co z tego będzie ^^

BTW. Speciale, które zawierają w nazwie "Story" mogą być przedłużeniem lub uzupełnieniem sagi. Dla niewiedzących: Jest to pierwsza saga, skończy się za kilka odcinków

BTW 2. Speciale oparte na faktach jest naprawde trudno pisać! Ile to ja się naszukałem imion i niektórych zdarzeń! Ciężko było, powiem tylko tyle...
Bart Ototosan pisze:Dae powiem Ci że te dwie godziny nieposzły na marne :smile:
Ciesze się ^^
Bart Ototosan pisze:Więc ojciec sie mylil, z tym że to przezemnie umarła nasz matka....
teraz jużwiemy czemu :wink:
No widzisz, małe urozmaicenie ^^ Robie się(wg Mnie) ciekawiej ^^
Kris kun pisze:odcinek świetny a co do ankiety to czemu niedałes znakomity ??
Nie no, nie przesadzajmy ze świetnością tego FanFicka. On jest poprostu boski i tyle :razz: :twisted: (żart)


Milewidziane są prośby o coś do FanFicku, będe je rozpatrywał. A o co można prosić? Przykłady:
:arrow: O dziewczyne(koniecznie podać imie i charakter!)
:arrow: O jakiś przedmiot(miecz, pistolet)
:arrow: Pupilka-towarzysza(pies, kot, koń XD)
:arrow: Zdarzenie losowe(złamania ręki, nogi, utraty przytomności, no i wiele innych)
:arrow: Czasowe zniknięcie z FanFicka(wtedy można liczyć na efektowne powroty i duże urośnięcie w siłe!; Bart też może, chociaż jest główną postacią. Wtedy to będzie opowiadane dalej o nim, ale w końcu dołączy spowrotem do przyjaciół, będąc silnieszy[zresztą Onie też XD])
:arrow: Całkiem inne(twój pomysł)
Najlepiej takie rzeczy zgłaszć na GG jak jestem(wiem, że nie często, ale łatwo wtedy dyskutować), może być też jednak PW(napewno odbiore i przeczytam)
Obrazek

Obrazek
Dołącz do gry! Naruto-Arena.com

Obrazek

http://www.daegurth.blog.onet.pl

Słowo "siła" ma wiele znaczeń.
Awatar użytkownika
Maciej
SSJ 5
Posty: 883
Rejestracja: pt sty 14, 2005 7:05 pm
Lokalizacja: oni to mają :P

Post autor: Maciej »

dae pisze:[center] :!: UWAGA :!: [/center]
Odcinki specjalne różnią się od zwykłych! Mogą wogóle nie mieć miejsca w czasie, a ukazane w nich postacie mogą wogóle nie istnieć w normalnych odcinkach! Takie odcinki mają na celu pokazać siłe postaci i niekiedy opis(ale nie zawsze!), a niekiedy zawierają osobną ciekawą historie!
Proponuje, abyś zrobił jakiś inny temat o "odc. specialnych"...
Uszanowanie: Didix... :mrgreen:
Fight.
Awatar użytkownika
Dae
Zasłużony
Posty: 1200
Rejestracja: śr gru 22, 2004 1:26 pm
Lokalizacja: Bukowno

Post autor: Dae »

Didix pisze:
dae pisze:[center] :!: UWAGA :!: [/center]
Odcinki specjalne różnią się od zwykłych! Mogą wogóle nie mieć miejsca w czasie, a ukazane w nich postacie mogą wogóle nie istnieć w normalnych odcinkach! Takie odcinki mają na celu pokazać siłe postaci i niekiedy opis(ale nie zawsze!), a niekiedy zawierają osobną ciekawą historie!
Proponuje, abyś zrobił jakiś inny temat o "odc. specialnych"...
Uszanowanie: Didix... :mrgreen:
Nie będe specjalnie robił tematu, bo to tylko zaśmeicenie forum(wg Mnie)

Hmmm, następny odcinek będzie... Jutro pewnie ^^
Obrazek

Obrazek
Dołącz do gry! Naruto-Arena.com

Obrazek

http://www.daegurth.blog.onet.pl

Słowo "siła" ma wiele znaczeń.
Awatar użytkownika
Maciej
SSJ 5
Posty: 883
Rejestracja: pt sty 14, 2005 7:05 pm
Lokalizacja: oni to mają :P

Post autor: Maciej »

dae pisze: Nie będe specjalnie robił tematu, bo to tylko zaśmeicenie forum(wg Mnie)
Jeśli to byłoby zaśmiecanie forum, to ja nie wspomne o innych tematach <w tym moich :wink: >...

Innaczej patrze na posty i tematy innych, a innaczej na swoje, na swoje bardziej chamsko! XD - Dae
Samokrytyka :razz:
Ostatnio zmieniony pt lip 28, 2006 5:21 pm przez Maciej, łącznie zmieniany 2 razy.
Fight.
Awatar użytkownika
Dae
Zasłużony
Posty: 1200
Rejestracja: śr gru 22, 2004 1:26 pm
Lokalizacja: Bukowno

Post autor: Dae »

Ehhh, sorry, ale nie chce Mi się na razie pisać. W ogóle nie wiem, czy napisze dzisiaj odcinek... Wszystkich czytających mój FanFick przepraszam...

[UPDATE]

Wiem, że to trochę długo trwało, ale dopiero teraz zachciało Mi się pisać :razz:

W poprzednim odcinku:
Bart przypomina sobie wszystko, jak we śnie... Poszedł na spacer i zaczął gonić pewną postać, brata. Kiedyś już coś takiego mu się śniło, teraz zrobił trochę inaczej niż we śnie. Mimo wszystko, Bart zginąłby, gdyby nie Kris i Broly Darkness, którzy starali się mu pomóc jak nikt nigdy. A na końcu, jego brat, Daegurth, wyrzucił go z otchłani, samemu w nią wpadają... Ale nikt o tym nie wspomina. Kris i Bart myśleli, że to zwykły sen...

Rozdział XIX - Kieł żywiołów

Bart leżąc jeszcze w łóżku wydał z siebie jęk bólu.
- Ten ból głowy jest nie do zniesienia! - powiedział cicho pod nosem Bart
Ciekawe, od czego Mnie tak boli głowa - pomyślał Bart, po czym wyjrzał przez okno. Świeciło słońce, było jasno i ciepło. Bart pomyślał, że głowa boli go od słońca, nie wiedział że powód jest inny. Pod jego włosami była mała rana o której nikt, nawet Bart nie wiedział. Rana, która szybko znikła, rana, która była ostatnim dowodem na to, że zdarzenia ostatniego dnia nie były snem. Jednak nikt o niej się nie dowiedział...
Kris się bardzo dziwnie czuł, jednak cały czas miał uśmiech na twarzy. Widocznie miał dobry sen, sen w którym się sprawdził, w którym nie zawiódł przyjaciela w potrzebie. Mimo wszystko Krisowi lepiły się oczy, sam nie wiedział dlaczego.
Bart chciał jeszcze trochę pospać, ale obudziła go kłótnia. Ubrał się i poszedł zobaczyć co się dzieje.
W salonie byli już wszyscy, większość siedziała, tylko Kris stał nad Hebridem coś krzycząc.
- Kretynie! Jak mogłeś, to był mój największy skarb! - krzyknął głośno Kris
- No... A...Al... Ale przecież Mi go ukradli! - Powiedział Hebrid - Nie miałem na to wpływu!
- No dobrze już, nic się nie stało... - powiedział Kris - A był taki piękny...
- O co chodzi? - zapytał Bart
- Kris właśnie się dowiedział, że ukradziono mu niedawno jego miecz - powiedział Bobercik
- I nieźle się wściekł, bo to był Jego miecz! - powiedział Dyninio - Najlepszy miecz!
- Może go poszukamy? - zapytał Rayman
- Niestety, nawet nie wiem, kto go ukradł... - powiedział Hebrid
- A na chybił trafił szukać nie... - powiedział Bart, po czym rozbolała go strasznie głowa.
Bart złapał się za głowę dwoma rękoma, czuł jakby ktoś umierał, jakby coś złego się działo... Nie wiedział co się dzieje, w pewnym momencie zamknął oczy i zobaczył jakiś budynek, potem miecz na plecach jakiegoś człowieka i coś jeszcze... To chyba człowiek, zamknięty w jakiejś komorze. Po chwili ból głowy się skończył. Gdy Bart się ocknął był okrążony przez swoich przyjaciół.
- Co się stało!?! - zapytał Bobercik
- Hej, jesteś cały? - zapytał Kris
- Powiedz coś! - powiedział Dyninio
- Co Mu jest? - zapytała się Roksia Bobercika
- Nie wiem - powiedział Bobercik - Niech sam nam powie co się stało, może mu pomożemy
- Słyszałeś Bart? - zapytał się Rayman
- Ja... - powiedział Bart
- Co Ty!?! No, dalej, dalej! - powiedział niecierpliwiąc się Dyninio
- Nie pośpieszaj go! - powiedział Bobercik do Dyninia - Więc co się stało Bart?
- Ja chyba wiem, gdzie jest miecz Krisa... - powiedział Bart
- Ale jak? - zapytał Kris
Później Bart wyjaśnił co czuł i co widział. Rysopis miecza zgadzał się z rysopisem miecza Krisa. Nie możliwe, że byłby taki drugi miecz, ot był jedyny w swoim rodzaju. Bart jednak widział miecz w pochwie, mimo wszystko był piękny. Był wysoki na 120 cm i wyglądał jak katana... Ale czy to była katana? Czy Bart widział jakiś inny miecz?
Hebrid poszukał domu, który widział Bart, szybko znalazł. To było małe, nieczynne laboratorium badawcze. Kris powiedział, że chce tam iść sam, ale zabrał ze sobą Bart'a i Bobercika. Dyninio został z Roksią i Raymanem na zewnątrz. Nie wiadomo dlaczego, ale Dyninio miał dobre podejście do młodszych/dzieci...
Drzwi frontowe były zamknięte, błąd, zaryglowane, było to widać przez okno, które prawie całkowicie było zabite deskami. Ciekawe, co tam jest? - pomyślał Kris - I czy to na pewno ten budynek!?!.
Bobercik nie chciał się męczyć z drzwiami frontowymi, ani wybijaniem desek. Podszedł pod ścianę i zaczął cicho w nią pukać, w pewnym momencie odsunął się trochę i uderzył otwartą ręką w ścianę. Zrobił otwór, wielkości drzwi frontowych XD
- WoW(czyt.: "Łał") - powiedzieli jednocześnie Bart i Kris
- No co? Oglądałem u Hebrida programy szpiegowskie XD - powiedział Bobercik, po czym wszyscy się zaśmiali
- Dobra, nie pora na śmiech - powiedział Kris, po czym wszyscy przestali się śmiać
- Chodźmy! - powiedział Bart
Nasi trzej odważni, ale czasem nie rozważni bohaterowie znaleźli się w środku. Szli blisko siebie, starali się jak najbardziej nie robić hałasu. W pewnym momencie Bobercik się pośliznął i przewróciłby się, ale Kris złapał go i podniósł zanim dotknął ziemi.
Bobercik spadając zobaczył cienką linkę, tak cienką, że widać ją dopiero z kilku centymetrów. Gdy ją zobaczył, kazał na nią uważać i powiedział, że może być ich więcej. Rozejrzał się wokoło, by sprawdzić gdzie prowadzą te linki, po czym przełknął ślinę. Tylko przez mały otwór widział działko automatyczne.
- Niezłe tu mają zabezpieczenia, jak na zamknięte laboratorium! - powiedział cicho Bobercik, po czym poszli dalej
Uff, udało się ominąć wszystkie linki, a raz było już blisko wpadnięcia na jedną. Gdy Kris minął linkę poczuł, że ktoś z tyłu ciągnie go do siebie. To Bart podciągnął Krisa. Z dosyć dużej odległości wyczuł linkę, nie zobaczył i odruchowo, jakby instynkt samozachowawczy, pociągnął Krisa, który dopiero teraz zobaczył linkę. Gdy Bart to zrobił, zobaczył tylko wielkie oczy Krisa i Bobercika, któzy byli pod wrażeniem.
- To tak samo, Ja nic nie zrobiłem! - powiedział Bart
- No dobra już, nie mamy na to czasu, chodźmy! - powiedział Kris
Później po linkach Bart kazał przyjaciołom się zatrzymać... Coś było nie tak, słyszał słaby pisk, że wszystkich stron...
- Słyszycie to? - zapytał Bart
- Co? - Zapytał Bobercik
- Ten pisk, ze wszystkich stron! Jakbyśmy byli czymś otoczeni... - powiedział Bart
- Czekaj... - Powiedział Kris po czym się rozejrzał - Tak, to są lasery! Lasery na ruch!
- Hej, coś Mi tu nie pasuje! - powiedział Bobercik - To na pewno nie jest opuszczone laboratorium!
- Tak, coś się tu dzieje, do tego ktoś stąd ma MÓJ miecz! - powiedział Kris
W tym momencie usłyszeli coś za sobą - ktoś idzie pomyśleli. Trzeba się schować, ale nawet nie wiedzą gdzie są lasery na ruch! Bart znów, jakby odruchem, złapał w ręce Bobercika i Krisa, po czym skoczył za stertę kamieni. Bobercik i Kris widzieli jak po drodze tuż obok nich przelatują lasery, a raczej jak oni przelatywali obok laserów.
- Wiedziałeś, gdzie one są od samego początku!?! - zapytał Bobercik
- Nie, zorientowałem się przed chwilą XD - odpowiedział Bart
- Ale jak, ledwo dowiedzieliśmy się, że te lasery tutaj są!?! - zapytał Kris
- Skoczyłem i gdy słyszałem pisk blisko Mnie, robiłem unik. Proste. Jakby te lasery miały ładunki mocy, a Ja je słyszałem... - powiedział Bart
- Dobra, cicho, ktoś idzie! - powiedział Kris
Miał racje. Po chwili lasery zniknęły i minęły ich trzy osoby. Byli to ludzie, ciekawe gdzie poszli? Bart, Bobercik i Kris mieli okazje, by to sprawdzić - Ci, którzy przeszli nie włączyli laserów po sobie. Jakie gapy! Nasi bohaterowie schowali się już daleko poza zasięgiem laserów, za filarami.
- Gamonie Wy jedne! Debile, kretyny Wy ku**wy! - zakrzyczał ktoś daleko - Ile razy mam wam ku**a powtarzać, że macie włączać po sobie lasery!?!
- OOOoo, przepraszamy! - powiedział ktoś po czym pobiegł włączyć lasery
- Uff, minął nas - powiedział Bobercik
- Uwaga! Wraca! - powiedział Bart
Widać było jak ktoś szybko przebiega obok nich, sami jednak nie zostali zauważeni.
W międzyczasie Dyninio się nudził... Naprawde nie miał co robić, Roksia rozmawiała z Raymanem, co chwile grali w różne gry słowne i proste gry, typu "Marynarzyk"(Papier-nożyce-kamień). Robili to dla zabicia czasu, Dyninia to jednak nudziło. Poszedł sobie stamtąd, nawet nikt nie zauważył jak zniknął.
W międzyczasie Bart i towarzysze podsłuchiwali rozmowy z pokoju obok.
- Szefie i co zrobimy z "nim"? - zapytał się ktoś
- Jak tylko profesorek skończy badania, to go zabijemy, profesorka też - powiedział ktoś nazywany szefem, po czym rozległ się śmiech w pokoju
To była szansa dla Barta, Krisa i Bobercika. Przeszli niezauważeni obok tego pokoju, Kris tylko na moment się zatrzymał patrząc do środka. Przeszli trochę dalej, gdzie mogli zostać w ukryciu.
- Któryś z tamtych miał Mój miecz - powiedział Kris - Więc później tam pójdziemy
- Tak, teraz lepiej dowiedzieć się, co się tu dzieje! - powiedział Bobercik
Idąc dalej zobaczyli tabliczkę "Pokój Badań", a obok lekko uchylone drzwi. W środku był ktoś, miał na sobie białe ubranie, jak lekarze. Był chyba wspomnianym wcześniej naukowcem. Niedaleko zaś niego, przez szparę w drzwiach widać było kogoś w jakiejś komorze wypełnionej płynem. Oddychał przez maskę z rurą do zbiornika tlenu.
Bohaterowie weszli do środka i szybko, ale cicho, zamknęli drzwi.
- Jeszcze nie skończyłem prac, musze jeszcze zmieszać kilka składników jego krwi - powiedział profesorek obracając się - Kim Wy jesteście?
- Cicho, najpierw My musimy się czegoś dowiedzieć - powiedział Kris - Co się tu dzieje?
Naukowiec rozejrzał się po pokoju i spojrzał na każdego z bohaterów osobno, po czym zaczął mówić.
- Kiedyś klonowano tu ludzi, zostało to zabronione, więc zamknięto laboratorium. Jednak znalazł się ktoś, kto chce, by wynaleźć dla niego szczepionke, która doda mu kosmicznej siły. Znaleziono kiedyś świerze zwłoki jakiegoś człowieka... Przepraszam, nie człowieka i zaczęliśmy go klonować. Ja nie miałem na to wpływu, opóźniam to jak moge, wiem, że zostane zabity, gdy skończe, więc staram się robić to jak najwolniej... - powiedział naukowiec
- Dobrze więc, wyciągniemy Cię stąd! - powiedział Bobercik - Chodź!
- Czekajcie! - powiedział naukowiec, po czym potrzedł do komory
Komora dopiero teraz była widziana przez wszystkich w pełnej okazałości. Naukowiec nacisnął pare przycisków, płyn ze środka komory zniknął, a po chwili ten, kto tam stał spadł na ziemie.
Oddycha! - powiedział naukowiec podchodząc - Dobrze, jeszcze żyje, prosze zabierzmy go ze sobą! Ma takie samo prawo do życia jak My!
Bobercik i Kris spojrzeli na Bart'a, który tylko kiwnął głową. Bart wziął tego kogoś na plecy i go niósł.
- Tutaj się musimy rozdzielić - powiedział Bart - Ja odprowadze Profesorka i Jego na zewnątrz, a Wy idźcie dalej.
Tak i się stało. Bobercik i Kris poczekali, aż Bart zniknie Im z oczu i ustawili się pod drzwiami do pokoju, w którym byli złodzieje. Usłyszeli coś.
- Kto znowu wyłączył lasery!?! - Głośno zapytał ten, którego wcześniej nazywano szefem
- Ups - powiedział Kris - Zaraz się zacznie!
Tak i się stało, z pokoju wybiegło dwóch ludzi z bronią, zaczęli mierzyć do Barta i Naukowca, jednak dostali tylko po razie od Bobercika i Krisa - wystarczyło, by ich znokautować(Knock Out-ować). W międzyczasie Bart zorientował się, co się stało i zaczął biec, profesorek też. Nawet nie zauważyli, gdy wbiegli w linki...
Po chwili profesorek był cały w dziurach, jak sr szwajcarski, Bart zaś biegł z lekkim balastem na plecach ile sił w nogach! Udało Mu się, wybiegł bezpiecznie i został przy nieprzytomnym. Ale kto to był?
W międzyczasie Kris i Bobercik byli już w środku.
- Ja się zajmuje szefem, Ty masz reszte - powiedział Kris
- Dobra - powiedział Bobercik
Bobercik bezproblemowo nokautował jednego po drugim człowieka. Walka Krisa była nieco inna.
Szef złodziejów głośno się zaczął śmiać, po czym powiedział:
- Nie masz szans! - powiedział szef złodziejów
- Tak? Dlaczego? - zapytał Kris
- Bo mam TO - powiedział szef złodziejów wyciągając miecz Krisa. Wyglądał jak katana, pięknie wyrobiona - Ten miecz przetnie prawie wszystko, jak masło!
- Że co? "Kieł żywiołów"? Ten miecz przetnie wszystko! - powiedział Kris - To Mój miecz, oddawaj go, a może będe litościwy :twisted:
- :lol: Nie żartuj sobie, nie ma szans, że Ci go oddam! - powiedział szef bandytów, po czym rzucił się na Krisa
Atakował bardzo szybko, ale Kris unikał. Kris widział jak unikając, nie będąc trafianym, człowiek wymachując jego mieczem tnie wszystko, co staje mu na drodze bez największego trudu. Pewnie też stałoby się tak z Krisem, dlatego wolał uważać.
W pewnym momencie Kris odbił się od ściany i zabrał szefowi złodziejów pochwę do jego miecza z pleców. W chwili, gdy Kris ją miał w rękach zmieniła swój kształt. Teraz była o wiele szersza, naprawdę bardzo szeroka.
- :lol: Ciekawe co chcesz zrobić z tą pochwą!?! - zapytał szef złodziejów
Nie długo musiał czekać na odpowiedź, po chwili Kris zaatakował szefa pochwą! Szef z ledwością bronił się mieczem, który za nic nie mógł przeciąć pochwy. Co więcej - tępił się na niej! Non-stop leciały iskry, po chwili Kris zobaczył, że szef bandytów nie nadąża i złapał go za rękę, w której trzyma miecz, a drugą ręką uderzył pochwą, którą tam trzymał. Szef bandytów został przecięty w pół. Zdążył wydać z siebie jeszcze ostatni krzyk. Gdy Kris zabrał miecz z jego ręki, to On momentalnie się zmienił. Jakby wiedział, że to jego właściciel. Już nie wyglądał jak katana! Teraz wyglądał jak potężny miecz bojowy: czarny uchwyt, egzotyczny kształt głowicy, ostrze z tzw. "łamaczem mieczy", ładne runy. Był teraz naprawdę piękną bronią białą, do tego ciął jak najlepsza katana. Kris jednak schował go do pochwy i przewiesił na plecach. Widział już, że Bobercik sobie z niego żartuje. Siedział na ziemi, wszyscy bandyci obok niego leżą i jęczą z bólu, a On sam zajada pop-corn(skąd On się tu wziął XD) i patrzy się na Krisa.
- Niezłe! Prawie jak film! - powiedział Bobercik - Naprawde fajny ten miecz!!!
- Mówiłem, że to Mój skarb! - powiedział Kris - Chodźmy stąd!
Tak więc wyszli z pokoju. Jednak włączone były działka automatyczne.
- Hej, nie idź tam! - powiedział Bobercik - Znajdziemy inną droge!
- Nie chce Mi się szukać, już dosyć długo tu tkwię - powiedział Kris wyciągając miecz
Kris trzymając miecz dwoma rękoma ruszał palcami, a nawet całymi rękoma, czasem ledwo trzymając miecz. Robił specjalne znaki rękoma wymawiając po cichu sylaby, litery i słowa. W końcu chwycił twardo miecz w prawej dłoni, zrobił młynek do tyłu(obkręcił miecz ręką), miecz zostawiał za sobą czerwone ślady, jakby energii. Kris zrobił jeszcze jeden młynek do tyłu, chwycił teraz miecz oburącz, zrobił z nim piruet i na końcu wyciągnął się, machając nim, a z miecza wyleciała fala energii elektrycznej, która zmiotła wszystkie działka automatyczne. Bobercik był pod wrażeniem, jak i wszyscy, którzy widzieli to z zewnątrz. Kris dziarsko podniósł miecz nad głowę i wsadził do pochwy na plecach, po czym szedł z rękami w kieszeniach pogwizdując. Widocznie naprawdę się cieszył, że odzyskał miecz ^^
Wszyscy zabrali nieznajomego do rezydencji Hebrida. Nie wiedziano też gdzie poszedł Dyninio, ale na pewno nudziło mu się, więc poszedł. To było łatwe do odgadnięcia. Teraz nadeszła wielka chwila: Nieznajomy się budzi...

[center]Wygląd Kła Żywiołów przed zamianą:
Obrazek
Wygląd miecza Krisa po zamianie!:
Obrazek[/center]
Ostatnio zmieniony czw sie 17, 2006 9:18 am przez Dae, łącznie zmieniany 2 razy.
Obrazek

Obrazek
Dołącz do gry! Naruto-Arena.com

Obrazek

http://www.daegurth.blog.onet.pl

Słowo "siła" ma wiele znaczeń.
Awatar użytkownika
Kris
Avanger
Posty: 2254
Rejestracja: wt lis 22, 2005 11:33 pm
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Kris »

super odcinek , dobrze napisany i ect. ciesze sie ze wreszcie go napisałeś No i odzyskałem mój skarb , tylko jeszcze jedno mam ostrzejszą pochwe od miecz? dobre .

Nie, pochwa nie jest ostrzejsza od miecza, ale Ty zabrałeś pochwe i się zmieniła, była wtedy troche mocniejsza od katany, a miecz, którym byłeś atakowany był jeszcze normalną kataną. Dopiero po zabraniu miecza w Twoje ręce miecz się zmienił, otrzymał swój prawdziwy, potężny wygląd ^^ - Dae

Aha też tak sądziłem
Ostatnio zmieniony czw sie 17, 2006 9:10 am przez Kris, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek

Obrazek
1. Kris ma ZAWSZE racje
2. PP3088 ma prawie zawsze racje
3. : >
Awatar użytkownika
krova
SSJ 5
Posty: 1746
Rejestracja: pn sie 14, 2006 11:38 am
Lokalizacja: szczytno

Post autor: krova »

ja czytam bardzo uwaznie ;]

narazie przeczytalem 6 odcinkow i zauwazylem jeden blad, niemajacy (jak narazie, czyli na tyle ile przeczytalem) wplywu na fabule...

rozdzial iv:
Bart wiedział już, że to jakiś Saiyan. Tylko Saiyanie zamieniają się w teki bestie. On nie mógł, bo sobie sam kiedyś uciął ogon i już mu nie odrosnął.

rozdzial v:
"Swój swojego zawsze pozna", tylko, że Bart nie ma ogona. Brat mu kiedyś uciął nie mówiąc przyczyny
Hero
Przeciętny wojownik
Posty: 9
Rejestracja: wt sie 15, 2006 9:38 pm
Lokalizacja: Bełchatów

Post autor: Hero »

Przeczytałem narazie najnowszy odcinek i mniej więcej wiem o co chodzi. Najbardziej podoba mi się że piszesz w miare długie odcinki, twoje pismo też jest ładne. Kurcze nie mam się do czego przyczepić XD Pisz tak dalej zabieram się do kolejnych odcinków

Szegóły ktre wogule nie wpływają na moją ocene
potrzedł - podszedł
sr szwajcarski - ser szwajcarski
Awatar użytkownika
krova
SSJ 5
Posty: 1746
Rejestracja: pn sie 14, 2006 11:38 am
Lokalizacja: szczytno

Post autor: krova »

rozdzial XV :
- Nic Ci nie jest? - zapytał Bobercik
- Jestem cały - odpowiedział Daegurth <- tu powinien byc Bart

btw nie wiedzialem ze skalpelem mozna amputowac noge xD do tego sluzy raczej pila hirurgiczna :P

fabula po czesci przewidywalna a po czesci zaskakujaca... ogolnie styl swietny, jedynie szybsze akcje podczas walki traca odrobine na harmonii... jest dobrze ale moze byc lepiej :P
Awatar użytkownika
Dae
Zasłużony
Posty: 1200
Rejestracja: śr gru 22, 2004 1:26 pm
Lokalizacja: Bukowno

Post autor: Dae »

krova pisze:rozdzial XV :
- Nic Ci nie jest? - zapytał Bobercik
- Jestem cały - odpowiedział Daegurth <- tu powinien byc Bart

btw nie wiedzialem ze skalpelem mozna amputowac noge xD do tego sluzy raczej pila hirurgiczna :P

fabula po czesci przewidywalna a po czesci zaskakujaca... ogolnie styl swietny, jedynie szybsze akcje podczas walki traca odrobine na harmonii... jest dobrze ale moze byc lepiej :P
No, ale przecież to jest Bobercik, jest niewiele rzeczy, których nie potrafi XD A tak szczerze: Nie potrzebna piła, bo przecież wojownicy są na tyle silni, że mogą(z wielkim trudem) oderwać kończynę, a co dopiero przeciąć za pomocą skalpela XD

Dobra, więc czas na nast. odcinek!

W poprzednim odcinku:
Kris nareszcie odzyskał swój miecz, wygląda na to, że jest to prawdziwa potęga! Do tego Bart wyprowadził z laboratorium kogoś, kogo nie zna. Dyninio się nudził, więc gdzieś poszedł, ale gdzie co i jak? Nie wiadomo...

Rozdział XX - Helpers

...Nieznajomy się powoli budzi, zaczyna mróżyć oczyma. Słońce przez okno świeci na jego twarz i czarne włosy. Powoli otwiera oczy, rozgląda się nie obracając głowy. Bart odrazu zobaczył zielone oczy, ale nie wiedział, co ten ktoś chce zrobić. Nagle wyskoczył w powietrze - nikt nie zauważył, jak znalazł się za Roksią i chwycił ją od tyłu za szyję. Bobercik chciał się na niego rzucić, jednak, gdy powiedział ten ktoś, żeby się nie ruszać, bo zabije, to Bobercik się nieco uspokoił.
- Kim jesteście i skąd się tu wziąłem!?! - zapytał nieznajomy
- Ufff... Jakby Ci to - powiedział Kris
- "Oni" mogą Mnie ścigać, pracujecie dla "nich"? - zapytał nieznajomy lekko luzując szyję Roksi
- Jacy "Oni"? O czym Ty wogóle mówisz!?! - zapytał Bobercik
Nieznajomy rozejrzał się wokoło i wypuścił Roksię, która odrazu pobiegła do Bobercika.
- Przepraszam... Ale "Oni" wciąż mnie szukają... - powiedział nieznajomy
- Jacy "Oni"? Możemy porozmawiać o tym na spokojnie? - zapytał Bart
- Oczywiście, zaczne od przedstawienia się. Nazywam się Adrian i pochodze z planety Vegeta - powiedział Adrian
Po tych słowach wszystkim prawie oczy wyskoczyły. Adrian opowiedział do końca swoją historię.
Dawno temu prowadził normalne życie, jak każdy Saiyan, jednak nie należał do najsilniejszych. Pewnego dnia zabrano go z domu, zabito na jego oczach rodziców i zabrano do laboratorium. Prowadzono tam nad nim eksperymenty, stąd ma szrame przez pół pleców. Później ktoś jednak, Adrian sam nie wie kto, wypuścił go, co więcej, dał mu statek i wysłał w kosmos! Adrian doleciał do Ziemi po wielu dniach, gdzie rozbił się. Został złapany przez bandytów, później już mało pamięta. Wie, że profesor Hiken chciał mu pomóc się wydostać, jednak to nie było takie łatwe. Był trzymany w tym laboratorium... Do dziś, gdy został uwolniony.
- Więc to Wy Mnie uwolniliście? - zapytał Adrian
- Tak, a co? - zapytał Kris
- Przepraszam, zachowałem się pochopnie biorąc Roksie za zakładniczke... Jednak są jeszcze dobre osoby we wszechświecie - powiedział Adrian - Mam jeszcze jedno pytanie
- Wal śmiało - powiedział Rayman
- Czy... Czy moge podróżować z Wami? - zapytał Adrian - Niewiele wiem o świecie i o życiu, tylko tyle, co nauczyłem się w dzieciństwie. Boję się, że kogoś skrzywdzę, albo sam zostane skrzywdzony...
Wszyscy sojrzeli na Bart'a takim dziwnym, krwiożerczym wzrokiem.
- Hej! Co to Ja jestem!?! - Zapytał Bart - Czemu zawsze Ja mam decydować!?! To przecież nie Moim statkiem podróżujemy, ani nie u Mojego przyjaciela jesteśmy!
Wszyscy się zaśmiali, po czym pozwolili Adrianowi wędrować z nimi, ale pod jednym warunkiem: Ma słuchać wszystko, co zostanie mu powiedziane. Każdy stąd oczywiście chce dla niego jak najlepiej, więc jeżeli będzie się słuchał, to wyjdzie jemu i innym na dobre.
Minęło troche czasu. Wszyscy opowiadali o sobie Adrianowi, wkrótce znał już wszystkich bohaterów. Nagle Kris wyskoczył znowu z hasełkiem...
- Hebrid! - zawołał głośno Kris
- Co znowu? - zapytał Hebrid
- A gdzie masz Mój pistolet? - zapytał Kris
- Heh, Kris, czego Ty jeszcze nie masz u Hebrida!?! - zapytał Bobercik
Wszyscy się zaśmiali, a zaraz Hebrid przyniósł Krisowi jego broń. Był to automatyczny pistolet ręczny, Colt, Kaliber 45 mm. Kris zaczął nim wymachiwać, a nie wiadomo dlaczego wszyscy uciekali spod lufy, jakby miała sama wystrzelić XD A dopiero zaraz Kris się zaśmiał, jak to zobaczył, bo powiedział do Hebrida: "A teraz możesz przynieść magazynek" XD Każdy uciekał przed pistoletem bez nabojów... Żenujące...
Później Kris już nie wymachiwał bronią. Schował ją, zabezpieczył, by nikogo nie zranić. Najwyraźniej dbał o zdrowie przyjaciół i było to widoczne.
Adrianowi opowiadano też o Dyninio, którego nie było razem z nimi. Chcieli go poszukać, ale wiedzieli, że to nie ma sensu... Przecież jak mogli znaleźć takiego małego Dyninia w tak wielkim świecie? Liczyli na to, że sam przyjdzie. Hebrid też postawił w gotowości pół miasta.
Każdy czekał an przybycie Dyninia, jednak nic z tego. Do wieczora się nie pojawił. Cóż, może gdzieś nocuje? Nie wiadomo...
Następnego dnia Bart z Krisem poszli się przejść z rana. Szli sobie poprostu po lesie, łące, po mieście. Tak sobie chodzili czasem o czymś rozmawiając. W pewnym momencie byli światkami bestialskiego czynu.
Worek z czymś żywym w środku był właśnie wrzucany na ogień, a dwaj chłopcy odpowiedzialni za to śmiali się ze wszystkich sił. Kris i Bart nie mogli na to patrzeć, Kris za pomocą telekinezy szybko zapobiegł wpadnięciu worka do ognia, a Bart ugasił ogień za pomocą energii Ki, wypuszczając fale powietrza. Gdy Bart i Kris podeszli bliżej, to chłopcy uciekli krzycząc i płacząc... Naprawde żenujące.
Bart pierwszy wziął worek, rozwiązał i zobaczył jak ze środka wyłania się mała główka pieska. Był to pies rasy Amstaff - odrazu rzucił się na Barta i zaczął go lizać po twarzy. Bartowi udało się uwolnić od języka bestii XD
W tym momencie, gdy Bart się uwolnił, to zobaczył, że z worka wyszedł dlugi pies, wilczurek i właśnie lekko gryzł w ręke Krisa, który tylko się uśmiechał w jego strone.
Bart i Kris spojrzeli na siebie i zabrali pieski do Hebrida. Tam zorganizowali im spanie, jedzenie, zabawki. Chcieli się nimi zaopiekować.
Bart też wpadł na nie głupi pomysł - gdyby nauczyć psy szukać z węchu, to znajdą Dyninia! Jednak nie wiedzieli ile może trwać taka nauka... Mimo wszystko, liczyli na to, że uda im się znaleźć przyjaciela jak najszybciej...

[center]Wygląd pistoletu Krisa:
Obrazek[/center]
Obrazek

Obrazek
Dołącz do gry! Naruto-Arena.com

Obrazek

http://www.daegurth.blog.onet.pl

Słowo "siła" ma wiele znaczeń.
Awatar użytkownika
Bobercik
SSJ 5
Posty: 2940
Rejestracja: pn lut 13, 2006 7:02 pm
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Bobercik »

Kolejny fajny odcinek. Nie za krótki, ale też nie za długi. Hehe, Bart i Kris zdobyli pieski XD
Obrazek
ODPOWIEDZ