Kolega z klasy pokłocił się z innym kolegą...który chodzi też do drugiej klasy, ale ma 18 lat, jest chuliganem (jak sam mówi
Co byście zrobili?
Moderator: Moderatorzy
Co byście zrobili?
Ostatnio miała miejsce u mnie w szkole błaha historia. Jednak chciałbym wiedzieć co wy byście zrobili na miejscu uczniów z mojej klasy. Myślę że temat w miarę ciekawy.
Kolega z klasy pokłocił się z innym kolegą...który chodzi też do drugiej klasy, ale ma 18 lat, jest chuliganem (jak sam mówi
) i wiernym kibicem Śląska. Nastąpiła spora sprzeczka i krótka bójka. Potem już mieli zaciągnąc go na tw. "róg" ale przechodził nauczyciel. A o co chodzi w temacie? W klasie uformowały się dwie grupki - większa, czyli uczniowie z nastawieniem sam sobie narobił kłopotu, niech ma za swoje i mniejsza - czyli obrońcy kolegi, którzy chcieli mu pomóc. Co wy byście zrobili? Wybrali rozsądek i nie mieszali się czy pomogli przyjacielowi? Myślę że fajny temat. BTW. Ja oczywiście byłem w grupie idiotów, którzy stali przy kumplu xD[/b]
Kolega z klasy pokłocił się z innym kolegą...który chodzi też do drugiej klasy, ale ma 18 lat, jest chuliganem (jak sam mówi

Zdecydowanie masz racją, jak dla mnie. Kolega z klasy nawet pokazał innemu "mięśniakowi" z tej grupy "chuliganów", który to ten co się stawia. Takich zasranych tchórzy nienawidzę. Robią wszystko żeby tylko mieć dobrą pozycję ;/Barni pisze:Jak kumpel to jasne, że bym się za nim wstawił.
Często mi się tak zdarza, że jestem w mniejszości, a mimo wszystko nie zmieniam zdania.
Poza tym... nie wiem czy Ci "sam sobie narobił kłopotu" to nie jest raczej "Lubię go, ale tamten ma większe muskuły"

Z mojej strony ten ktoś nie znalazłby pomocy ze strony walki, ale ze strony słownej. Dyskusje mogą być długie, ale tym okazuje się swoją dojrzałość.
Nawet gdyby to nie pomogło, nie "marnowałbym" rąk na bójkę. To zupełnie nie ma sensu. Zaostrza tylko konflikt, a czasami może w to wpakować osoby trzecie.
Nawet gdyby to nie pomogło, nie "marnowałbym" rąk na bójkę. To zupełnie nie ma sensu. Zaostrza tylko konflikt, a czasami może w to wpakować osoby trzecie.
czesciej raczej kilka dni po bojce umawia sie na piwo, no chyba ze na rewanz...Tommy pisze:Z mojej strony ten ktoś nie znalazłby pomocy ze strony walki, ale ze strony słownej. Dyskusje mogą być długie, ale tym okazuje się swoją dojrzałość.
Nawet gdyby to nie pomogło, nie "marnowałbym" rąk na bójkę. To zupełnie nie ma sensu. Zaostrza tylko konflikt, a czasami może w to wpakować osoby trzecie.
To zalezy, czy lubil bym tego kumpla. Jezeli by tak bylo to z pewnoscia nie patrzyl bym na przesadzona walke tylko mu pomugl. Chociaz moze i we dwuch bysmy dostali baty xDD Jezeli dazyl bym sympatia oby dwuch to bym rozdzielal. To samo sie tyczy stania po stronie, ktorejs z grupek. Stanal bym po stronie kumpla. Ja w szkole mialem duzo takich sytuacji...I wiele razy po mordzie dostalem xDD Ale zawsze stoje po stronie kumpli xD

Sorry, że to powiem, ale przez neta to każdy może gadać jaki jest kozak i jaki jest szlachetny. Nie wskazuje nikogo, może rzeczywiście jesteście tacy i stanęlibyście po stronie tego kumpla, ale często życie pokazuje, że co innego się mówi zanim zdarzy się taka sytuacja, a co innego się robi jak już się wydarzy. Nie potrafię powiedzieć co bym w takiej sytuacji zrobił, ponieważ to zależy od wielu czynników. Chociaż kumpel jest kumplem i starałbym się mu pomóc choćby w najmniejszym stopniu. Ale jak mówiłem, nie wiem co bym zrobił gdyby coś takiego się zdarzyło.
Ja (1-09-2008 12:44)
kolumb wszedł na twoją starą i myślał że to ameryka
Pepek (1-09-2008 12:46)
A po Twojej doszedl do Indii i Antarktydy
kolumb wszedł na twoją starą i myślał że to ameryka
Pepek (1-09-2008 12:46)
A po Twojej doszedl do Indii i Antarktydy



