Moje Urodzinki i Nowy Rok
Moderator: Moderatorzy
- Dragon Fist
- A True Dragon
- Posty: 856
- Rejestracja: czw paź 13, 2005 3:19 pm
- Lokalizacja: Złotów
Moje Urodzinki i Nowy Rok
Składam wszystkim user'om najlepsze Noworoczne Życzenia i życzę samych sukcesów, radości i zadowolenia szczególnie z sibie, do tego mam dzisija urodzinki =]
Żby to tak pięknie wyglądało, a akurat wszyscy obracają się w fanfickach, więc napisze fanfickowe urodziny DF kun-a
Z dali wyłania się powoli sylwetka, lekko chwiejnym krokiem, najwyraźniej ze zmęczenia zmierza w kierunku swojego domu. To Dragon Fist. Widać było ślady walki na jego ciele i ubraniu, najwyraźniej niełatwej. Widząc to wraz z innymi, którzy na niego czekali zrobiło nam się głupio, gdyż pomyśleliśmy "Walczył nawet w dniu urodzin". Schowaliśmy się za czym tylko się dało i gdy DF kun przechodził zrobiliśmy Mu miłą niespodzianke. Wszyscy wyskoczyli, DF początkowo przerażony stanął w pozycji w bojowej. Po chwili porozglądał się, zobaczył znajome twarze BH, Krisa, Dae, Adriana, Wolaka, a nawet Rava. Po chwili każdy zaczął mu kolejno skłądać życzenia i dawać prezenty. Potem zostaliśmy przez niego zaproszeni do domu, gdzie rozmawialiśmy na wszystkie możliwe tematy, wciąż wiwatując za nowy rok i kolejny rok życia Dragon Fista. Rozeszliśmy się dopiero późnym rankiem, na twarzy DF kuna widać było wyraźne zadowolenie, nie spodziewał się, że ktokolwiek przyjdzie. Wkrótce zapomniał nawet o walce, w której prawie nie zginął. Potem każdy drzemnął troche, by mieć siły.
Więc DF kun życze Ci jeszcze raz wszystkiego najlepszego, zdrowia i spełnienia marzeń
Z dali wyłania się powoli sylwetka, lekko chwiejnym krokiem, najwyraźniej ze zmęczenia zmierza w kierunku swojego domu. To Dragon Fist. Widać było ślady walki na jego ciele i ubraniu, najwyraźniej niełatwej. Widząc to wraz z innymi, którzy na niego czekali zrobiło nam się głupio, gdyż pomyśleliśmy "Walczył nawet w dniu urodzin". Schowaliśmy się za czym tylko się dało i gdy DF kun przechodził zrobiliśmy Mu miłą niespodzianke. Wszyscy wyskoczyli, DF początkowo przerażony stanął w pozycji w bojowej. Po chwili porozglądał się, zobaczył znajome twarze BH, Krisa, Dae, Adriana, Wolaka, a nawet Rava. Po chwili każdy zaczął mu kolejno skłądać życzenia i dawać prezenty. Potem zostaliśmy przez niego zaproszeni do domu, gdzie rozmawialiśmy na wszystkie możliwe tematy, wciąż wiwatując za nowy rok i kolejny rok życia Dragon Fista. Rozeszliśmy się dopiero późnym rankiem, na twarzy DF kuna widać było wyraźne zadowolenie, nie spodziewał się, że ktokolwiek przyjdzie. Wkrótce zapomniał nawet o walce, w której prawie nie zginął. Potem każdy drzemnął troche, by mieć siły.
Więc DF kun życze Ci jeszcze raz wszystkiego najlepszego, zdrowia i spełnienia marzeń
- Dragon Fist
- A True Dragon
- Posty: 856
- Rejestracja: czw paź 13, 2005 3:19 pm
- Lokalizacja: Złotów
Dobra, coś wymyśle, let me see...
Między nawiasami zapisane są myśli postaci)
[Godzine przed niespodzianką ze strony przyjaciół]
Dragon Fist - (Już od pół godziny czekam tu na tą paczke! Czy ten kurier nie może się pośpieszyć?)
Nagle DF poczuł wielką moc, powoli zbliżałą się w jego strone. Nie wiedział co zrobić, czuł że ta moc przewyższa go. Miał nadzieje, że ta postać nie przywędrowała tu po niego, jednak dostrzegł, że to właśnie za nim podąża. Postanowił się upewnić, przeszedł kilka alejek, a postać wciąż szła za nim. Pomyślał, że ten ktoś nie chce z nim spotkać się w mieście, gdyby chciał, to dawno by to już zrobił. DF słusznie podejrzewał, że szpieg czegoś się boi. Miał on na sobie płaszcz, nie było widać jego twarzy, ubrania nic. Sama czerń.
Dragon Fist - (Czy coś jest w tym mieście nie tak? Zaraz...)<wykrywa otaczające go moce>(hmmm, bardzo daleko, to chyba koło mojego domu. Jakieś znajome moce, czy to... Nie... Za słabe, żeby to byli Oni.)
W tym momencie DF miał dość bycia śledzonym, obrócił się
Dragon Fist - Kim jesteś i czego ode mnie chcesz?
Szpieg - Nie twój interes - powiedział cicho, jakby od niechcenia
Dragon Fist - Wiem, że czegoś ode mnie chcesz. Chcesz walczyć? Prosze bardzo, tu i teraz. Nie chcesz? To powiedz @#$% po co mnie śledzisz - Powiedział zaciskając pięść. Najwyraźniej nie lubiał, jak ktoś się za nim skradał
Szpieg - Masz racje, mam Cię wyeliminować, jednak wciąż się zastanawiam, czy wykonać to zadanie - Powiedział pewnym, zimnym głosem
Dragon Fist - Zastanawiasz s-się? (Dziwne, zabójca zastanawia się, czy mnie zabić? Coś jest nie tak. Albo naprawdę się czegoś boi, albo sam nie wiem...)
Zabójca podszedł bliżej. DF nie wiedział co zrobić, zobaczył w jego oczach zapał bojowy. Napewno był gotowy do walki, ale DF nic nie zrobił. Stał w miejscu, wiedział, że nic mu nie zrobi. Nie mylił się
Zabójca - <mówi baaardzo cicho>Chętnie bym Cię zostawił przy życiu, znam Cię. Obiło mi się o uszy to i owo. Do tego dzisiaj masz chyba urodziny, no i dzisiaj sylwester. Jednak ja też mam przełożonych, są silni, nawet bardzo(dlaczego musze go zabić? Jednego z przyjaciół... Nie zrobie tego, choćbym miał sam zginąć
)
Dragon Fist - (On dużo o mnie wie... Skąd on się wziął? Jest silny, a ma silniejszych przełożonych... Coś mi się tu nie podoba) Czy jesteśmy obserwowani?
Zabójca - Tak. 15 par oczu jest skierowanych w naszą strone. Są gotowi zabić i Ciebie i mnie jeżeli nadaży się okazja. Znam jednak wyjście<spogląda w prawą strone> Zaczynają nabierać podejrzeń... Cóż mam plan(qrcze, moge zginąć, ale lepsze to niż strata przyjaciela, do tego sam bym go musiał zabić...). Za chwile dam Ci pewien przedmiot, który zwiększy Twoją moc. Jednakże uważaj, bo możesz jej nie kontrolować. Ja już się przyzwyczaiłem.
Zabójca podaje dziwny przedmiot Dragon Fistowi. Był to malutki medalionik. W środku znajdował się jakiś kamień szlachetny, chyba nawet 2 kamienie położone na sobie. DF bez zwłoki założył go.
Dragon Fist - Masz jakiś plan?
Zabójca - Tak, jak zawsze. Nawet dobry(no cóż, żeby każdy tak chciał słuchać moich planów), więc Ty położysz się na ziemi jak Cię uderze, lekko. Wtedy zawołam reszte i powiem, żeby Cie stąd zabrali. Jak podejdą to ty powoli będziesz się podnosił, będziesz udawał, że jesteś ciężko ranny. Oni będą chcieli Cie pomęczyć. Gdy pierwszy podejdzie, to szybko odskoczysz. Połowa z nich będzie już leżeć znokautowana przeze mnie, więc tobie dużo nie zostanie. A co potem? Zobaczymy<połyka śline, najwidoczniej ze strachu. Poznać było po tym, że to było bardzo głośne>
DF zrobił dokładnie to, co mu powiedział zabójca. Niewiedział dlaczego, ale Mu ufał. Wydawał się bardzo znajomy... Jednak nie miał czasu na przypuszczenia. Tuż po wykonaniu idealnie ustalonego planu zostało 5 przeciwników. Reszta leżała na ziemi obezwładniona. DF czuł niewiarygodną moc w swoich dłoniach. Musiał to być świetny wynalazek, jednak nosił go tylko on i najwidoczniej zabójca. Może to on go wymyślił, jednak znów DF się ocknął, przecież stał na polu walki. Bezproblemowo poradzili sobie z ostatnimi przeciwnikami, DF zlikwidował 3, a zabójca 2. Potem DF dostał jakimś promieniem prosto w medalion.
Zabójca - Nieeee!!!<spgląda na DF, a potem w strone tego kto wyrzucił pocisk, jednak on już obijał DF.>
DF - (ten głos, skądś go znam...)<zemdlał>
Zabójca - Ty żałosna istoto, jak śmiałeś! Teraz czeka Cię śmierć
Zabójca rzucił się na przeciwnika. Był on bardzo umięśniony, miał na sobie obcisłe ubranie. Zapytał
Koleś w obcisłym ubraniu - Jak śmiałeś kwestionować moją wole i nie wykonać zadania?!?(ty cenzura, nikt nie ma do tego prawa!)
Zabójca - Obaj wiemy, że teraz będziemy walczyć. Zostawmy go chociaż w spokoju, kto wygra, ten zrobi co chce. Walka na śmierć i życie!(czemu ja to robie? A jak przegram? DF może umrzeć! Nie, weź się w garść idioto, Ty go w to wciągnąłeś, ty go z tego wyciągniesz!)<przełyka śline>
Koleś w obcisłym ubraniu - Dobrze, więc niech leży tutaj, my chodźmy dalej.
Po 45 minutach DF się przebudza, widzi jak dwóch walczy ze sobą, jeden ledwo zipie. To był ten, który darował mu życie. Walczyli oni niesamowicie, co za szybkość, DF nie wiedział, że tak można. Postanowił pomóc(wiadomo komu). Podbiegł i zaatakował. Niewiedział nawet kiedy odleciał i to jak daleko. O kilkadziesiąt metrów, jednym uderzeniem. Zobaczył to zabójca i z furią zaatakował w przeciwnika. Na sam koniec wyciągnął w jego strone ręce, rozstawił je zaraz daleko i wielka fala energi wyeliminowała przeciwnika, a DF odleciał o kolejne kilkadziesiąt metrów. Gdy przyszedł na miejsce nikogo już nie było. Zobaczył tylko rozbity medalion i usłyszał: "Prototym... A szkoda". Obrócił się, lecz nikogo już nie było. Zaczął wracać do domu, bez paczki na którą czekał, ale z życiem, ocalonym przez nieznajomego.
W międzyczasie nieznajomy połknął Senzu Bean i poszedł w swoją strone...
Między nawiasami zapisane są myśli postaci)
[Godzine przed niespodzianką ze strony przyjaciół]
Dragon Fist - (Już od pół godziny czekam tu na tą paczke! Czy ten kurier nie może się pośpieszyć?)
Nagle DF poczuł wielką moc, powoli zbliżałą się w jego strone. Nie wiedział co zrobić, czuł że ta moc przewyższa go. Miał nadzieje, że ta postać nie przywędrowała tu po niego, jednak dostrzegł, że to właśnie za nim podąża. Postanowił się upewnić, przeszedł kilka alejek, a postać wciąż szła za nim. Pomyślał, że ten ktoś nie chce z nim spotkać się w mieście, gdyby chciał, to dawno by to już zrobił. DF słusznie podejrzewał, że szpieg czegoś się boi. Miał on na sobie płaszcz, nie było widać jego twarzy, ubrania nic. Sama czerń.
Dragon Fist - (Czy coś jest w tym mieście nie tak? Zaraz...)<wykrywa otaczające go moce>(hmmm, bardzo daleko, to chyba koło mojego domu. Jakieś znajome moce, czy to... Nie... Za słabe, żeby to byli Oni.)
W tym momencie DF miał dość bycia śledzonym, obrócił się
Dragon Fist - Kim jesteś i czego ode mnie chcesz?
Szpieg - Nie twój interes - powiedział cicho, jakby od niechcenia
Dragon Fist - Wiem, że czegoś ode mnie chcesz. Chcesz walczyć? Prosze bardzo, tu i teraz. Nie chcesz? To powiedz @#$% po co mnie śledzisz - Powiedział zaciskając pięść. Najwyraźniej nie lubiał, jak ktoś się za nim skradał
Szpieg - Masz racje, mam Cię wyeliminować, jednak wciąż się zastanawiam, czy wykonać to zadanie - Powiedział pewnym, zimnym głosem
Dragon Fist - Zastanawiasz s-się? (Dziwne, zabójca zastanawia się, czy mnie zabić? Coś jest nie tak. Albo naprawdę się czegoś boi, albo sam nie wiem...)
Zabójca podszedł bliżej. DF nie wiedział co zrobić, zobaczył w jego oczach zapał bojowy. Napewno był gotowy do walki, ale DF nic nie zrobił. Stał w miejscu, wiedział, że nic mu nie zrobi. Nie mylił się
Zabójca - <mówi baaardzo cicho>Chętnie bym Cię zostawił przy życiu, znam Cię. Obiło mi się o uszy to i owo. Do tego dzisiaj masz chyba urodziny, no i dzisiaj sylwester. Jednak ja też mam przełożonych, są silni, nawet bardzo(dlaczego musze go zabić? Jednego z przyjaciół... Nie zrobie tego, choćbym miał sam zginąć
Dragon Fist - (On dużo o mnie wie... Skąd on się wziął? Jest silny, a ma silniejszych przełożonych... Coś mi się tu nie podoba) Czy jesteśmy obserwowani?
Zabójca - Tak. 15 par oczu jest skierowanych w naszą strone. Są gotowi zabić i Ciebie i mnie jeżeli nadaży się okazja. Znam jednak wyjście<spogląda w prawą strone> Zaczynają nabierać podejrzeń... Cóż mam plan(qrcze, moge zginąć, ale lepsze to niż strata przyjaciela, do tego sam bym go musiał zabić...). Za chwile dam Ci pewien przedmiot, który zwiększy Twoją moc. Jednakże uważaj, bo możesz jej nie kontrolować. Ja już się przyzwyczaiłem.
Zabójca podaje dziwny przedmiot Dragon Fistowi. Był to malutki medalionik. W środku znajdował się jakiś kamień szlachetny, chyba nawet 2 kamienie położone na sobie. DF bez zwłoki założył go.
Dragon Fist - Masz jakiś plan?
Zabójca - Tak, jak zawsze. Nawet dobry(no cóż, żeby każdy tak chciał słuchać moich planów), więc Ty położysz się na ziemi jak Cię uderze, lekko. Wtedy zawołam reszte i powiem, żeby Cie stąd zabrali. Jak podejdą to ty powoli będziesz się podnosił, będziesz udawał, że jesteś ciężko ranny. Oni będą chcieli Cie pomęczyć. Gdy pierwszy podejdzie, to szybko odskoczysz. Połowa z nich będzie już leżeć znokautowana przeze mnie, więc tobie dużo nie zostanie. A co potem? Zobaczymy<połyka śline, najwidoczniej ze strachu. Poznać było po tym, że to było bardzo głośne>
DF zrobił dokładnie to, co mu powiedział zabójca. Niewiedział dlaczego, ale Mu ufał. Wydawał się bardzo znajomy... Jednak nie miał czasu na przypuszczenia. Tuż po wykonaniu idealnie ustalonego planu zostało 5 przeciwników. Reszta leżała na ziemi obezwładniona. DF czuł niewiarygodną moc w swoich dłoniach. Musiał to być świetny wynalazek, jednak nosił go tylko on i najwidoczniej zabójca. Może to on go wymyślił, jednak znów DF się ocknął, przecież stał na polu walki. Bezproblemowo poradzili sobie z ostatnimi przeciwnikami, DF zlikwidował 3, a zabójca 2. Potem DF dostał jakimś promieniem prosto w medalion.
Zabójca - Nieeee!!!<spgląda na DF, a potem w strone tego kto wyrzucił pocisk, jednak on już obijał DF.>
DF - (ten głos, skądś go znam...)<zemdlał>
Zabójca - Ty żałosna istoto, jak śmiałeś! Teraz czeka Cię śmierć
Zabójca rzucił się na przeciwnika. Był on bardzo umięśniony, miał na sobie obcisłe ubranie. Zapytał
Koleś w obcisłym ubraniu - Jak śmiałeś kwestionować moją wole i nie wykonać zadania?!?(ty cenzura, nikt nie ma do tego prawa!)
Zabójca - Obaj wiemy, że teraz będziemy walczyć. Zostawmy go chociaż w spokoju, kto wygra, ten zrobi co chce. Walka na śmierć i życie!(czemu ja to robie? A jak przegram? DF może umrzeć! Nie, weź się w garść idioto, Ty go w to wciągnąłeś, ty go z tego wyciągniesz!)<przełyka śline>
Koleś w obcisłym ubraniu - Dobrze, więc niech leży tutaj, my chodźmy dalej.
Po 45 minutach DF się przebudza, widzi jak dwóch walczy ze sobą, jeden ledwo zipie. To był ten, który darował mu życie. Walczyli oni niesamowicie, co za szybkość, DF nie wiedział, że tak można. Postanowił pomóc(wiadomo komu). Podbiegł i zaatakował. Niewiedział nawet kiedy odleciał i to jak daleko. O kilkadziesiąt metrów, jednym uderzeniem. Zobaczył to zabójca i z furią zaatakował w przeciwnika. Na sam koniec wyciągnął w jego strone ręce, rozstawił je zaraz daleko i wielka fala energi wyeliminowała przeciwnika, a DF odleciał o kolejne kilkadziesiąt metrów. Gdy przyszedł na miejsce nikogo już nie było. Zobaczył tylko rozbity medalion i usłyszał: "Prototym... A szkoda". Obrócił się, lecz nikogo już nie było. Zaczął wracać do domu, bez paczki na którą czekał, ale z życiem, ocalonym przez nieznajomego.
W międzyczasie nieznajomy połknął Senzu Bean i poszedł w swoją strone...








